Amerykański sąd zasądził 6,1 milionów dolarów odszkodowania dla pracownicy Mc Donalds. Jest to wynik telefonicznego dowcipu, jaki zrobił anonimowy mieszkaniec Florydy.
W 2004 roku anonimowy mężczyzna, podający się za policjanta, zatelefonował do restauracji McDonalds, w miejscowości Mount Washington (stan Kentucky). Poinformował kierowniczkę, że jedna z pracownic restauracji podejrzana jest o kradzież. Tajemniczy "funkcjonariusz Scott" polecił zamknąć podejrzaną na zapleczu restauracji i przeprowadzić jej dokładną kontrolę osobistą. Ponieważ kierowniczka była zajęta pracą, poprosiła narzeczonego aby ten przeprowadził kontrolę. Anonimowy "funkcjonariusz" przez telefon wydawał dokładne instrukcje, które musiała wykonywać przerażona 18-letnia dziewczyna pod okiem narzeczonego kierowniczki restauracji. Polecił dziewczynie rozebrać się, potem stawać w dziwnych pozach, aż wreszcie polecił, aby dziewczyna odbyła seks oralny. Dziewczyna pokornie wykonywała wszystkie polecenia.
Niedawno sąd wydał werdykt: dziewczyna otrzyma od McDonalds 6,1 miliona dolarów odszkodowania. Do sądu poszła także kierowniczka restauracji i ona też wygrała: 1,1 miliona. Jej narzeczony miał mniej szczęścia - trafił do więzienia. Rzekomy "funkcjonariusz Scott" został oczyszczony przez sąd z zarzutów, bo nie znaleziono na niego wystarczających dowodów winy.
Podobne dowcipy telefoniczne miały miejsce w innych częściach USA, ale tylko ten zakończył się głośnym procesem sądowym.