Moda na zdobienie ulic ubrankami z kolorowej włóczki dotarła do Polski.
Graffiti czyli sprayowe malunki na ścianach i murach znamy wszyscy. Ale najczęściej to forma niechciana, zbliżona do wandalizmu, bo ściany budynków wymagają potem odmalowania, a to kosztuje. Co innego knit graffiti, zwane przez niektórych kobiecym graffiti. Bo czy panowie chcieliby pracowicie dziergać na szydełku wielkie powierzchnie, a potem zostawić je w jakimś szarym miejscu miasta? Po to, żeby w jednej chwili każdy mógł zniszczyć efekt tej pracy?
Modę na włóczkowe graffiti zapoczątkowała kilka lat temu Amerykanka Magda Sayer. Początkowo w rodzinnym Houston (Texas), potem w kolejnych miejscach USA oraz świata. Zakładała włóczkowe skarpety pomnikom, znakom drogowym, balustradom, parkometrom, ubierała drzewa, przęsło mostu, autobus, a nawet mały fragment Muru Chińskiego. Robiła to nie tylko wspomniana artystka, bo moda szybko rozprzestrzeniła się, zyskując popularność.
Knit graffiti nie niszczy otoczenia (bo w każdej chwili włóczkowe ubranko można zdjąć), w dodatku wprowadza do miejskiej codzienności kolor. Miłe dla oka kolorowe skarpety założone w nieoczekiwanym miejscu, mogą nas mile zaskoczyć i wprowadzić w dobry nastrój.
Na zdjęciach: przykłady knit graffiti, foto: Wikipedia
"Kto jest ch...?" - czyli znikające tytuły i fatalny błąd w nazwisku posła. Portal TVN24 pogubił się w sprawozdaniach z hazardowej komisji śledczej. Oto kilka ciekawostek. »
Nie dość, że się spił, to jeszcze sikał w środku miasta i nie zauważył dziennikarza z aparatem. Teraz sądzi się z gazetą, a sąd odpowie na pytanie: czy urzędnik może sikać prywatnie w miejscu publicznym? »
Lady Gaga, wicemiss USA, Arbeit Macht Frei, Polański, PZPN i inni - przeczytaj nasze subiektywne podsumowaniu roku 2009 w kategoriach: Polska i zagranica. »
Podajemy regulamin piątej edycji Ogólnopolskiego Konkursu Satyrycznego "O Statuetkę Stolema". Można nadsyłać wiersze, fraszki, humoreski. Termin: do 31 października 2009 r. »