Seks kozy z kozą jest zgodny z programem SLD. Szefostwo partii odcina się od prawdziwej informacji, wypowiedzianej przez swego kandydata na prezydenta Kielc.
- Proszę państwa, nawet koza z kozą, pies z psem tego nie robią - powiedział Jan Gierada, kandydujący z ramienia SLD na stanowisko prezydenta Kielc, zapytany o mniejszości seksualne. A potem poprawił: - Są zwierzęta, które spółkują raz do roku (...) ale nigdy nie osobniki jednej płci, jak koza z kozą. A poza tym nie mam nic przeciwko gejom. Nie tępię ich, ale i nie popieram takich sytuacji.
- Pan Gierada powiedział prawdę - mówi dla portalu Sadurski.com zoolog, prof. Marek Źdźbło, specjalista od zwierząt parzystokopytnych rogatych. - Nauka nie zna dotychczas przypadku, aby kopulowały ze sobą dwa kozły czy tym bardziej dwie kozy, bo niby jak? Nie sądzę, aby ktoś z polityków, w dodatku nie mających wykształcenia zoologicznego, chciał z tym polemizować.
Tymczasem wypowiedź swego kandydata zjechał wiceszef Sojuszu Lewicy Demokratycznej, historyk Longin Pastusiak, który powiedział: - To dziwne stanowisko, niezgodne ani z programem SLD, ani z poglądami większości członków Sojuszu.
Komentarz Sadurski.com
• Poprawność polityczna zawsze przegrywała z prawdą, logiką i rzeczywistością, czyli ma wiele wspólnego z ciemogrodem. Skoro stanowisko SLD jest inne niż wspomnianego kandydata z SLD, jest ono takie: koza z kozą to robią, kozioł z kozłem też, suka z suką - jak najbardziej, pies z psem - również.
I jeszcze pytanie: skoro takie zwierzęce kopulowanie jest zgodne z programem partii, może warto spytać członków SLD co sądzą na temat seksu kozy z kozą. Członkowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej mogliby wiele wnieść do światowej nauki.
Zobacz też:
• Kozia wojna czyli kozy i geje