Arcybiskup mnie przekonał. Przepraszam ś.p. Lecha Kaczyńskiego, że z niego drwiłem. Czy przeproszą go też inni satyrycy, Szkło Kontaktowe, Janusz Palikot?...
26 sierpnia 2010 w Częstochowie na Jasnej Górze, podczas uroczystości święta Matki Bożej Jasnogórskiej, metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź wygłosił homilię. Powiedział m.in.
- Do dziś nie padło słowo przepraszam wobec tragicznie zmarłego prezydenta, z którego szydzono i kpiono, upokarzano i pogardzano. (...) A może jeszcze nie wszystko stracone? Prośmy Maryję, przewodniczkę ludzkich dróg - niech skruszy chłód wielu serc wciąż nieprzyjaznych, niechętnych...
Właśnie zrobiłem rachunek sumienia a propos ś.p. prezydenta. To oczywiste, byłem jednym z tych, którzy drwili z tego co robił, więc też i z niego samego jako osoby publicznej. Bo na tym polega zawód satyryka - na komentowaniu wydarzeń, zjawisk i osób, w tym polityków. Zresztą byłoby dziwne, aby satyryk ignorował pana prezydenta. Był obiektem do żartów i jeśli w Niebie podobnie jak ja, też zrobił sobie rachunek sumienia - dobrze wie, że solidnie sobie na to zasłużył.
Drwić, szydzić - ja już przestałem. Pewnie nic to nie zmieni, ale przepraszam. Jako satyryk i chrześcijanin. Jarosława Kaczyńskiego też z góry przepraszam, bo w jego przypadku nie zamierzam rezygnować. Podobnie, jak z satyry na wszystkich innych żyjących polityków, którzy swą działalnością zasługują, aby w satyryczny sposób komentować to, co robią.
- Szczepan Sadurski
Na ilustracji: część moich rysunków a propos Lecha Kaczyńskiego (sprzed kwietnia 2010)
Zobacz też:
• Sadurski w holenderskiej TV uczy jak odróżnić braci Kaczyńskich
• Sadurski o Kaczyńskich dla agencji Associated Press (Poland Entertained by Its Twin Leaders)