Miało być 200 tys. złotych, jest minus 7 tysięcy (albo i więcej). Tyle stracił aktor Cezary Pazura w bezsensownym procesie sądowym, z własnym sobowtórem w tle.
7.200 złotych kosztów procesu, plus (znane tylko Pazurze) koszty wydane na prawnika. Znając warszawskie realia adwokackie, aktor Cezary Pazura stracił co najmniej kilkanaście tysięcy złotych. Kto nie ryzykuje, nie wygrywa - tak sobie pewnie pomyślał, bo w przypadku wygranej w sądzie, mógł zyskać aż 200 tysięcy.
Chodzi o proces sądowy (o którym portal Sadurski.com pisał bodaj jako pierwszy - tu link), wytoczony przez aktora sieci sklepów MarcPol oraz producentowi telewizyjnej reklamy. Wystąpił w niej Leszek Blautenberg, którego twarz z wyglądu przypomina twarz Cezarego Pazury. I to właśnie kilka lat temu nie spodobało się ówczesnej żonie aktora, Weronice Marczuk-Pazura, zawiadującej finansowymi i prawnymi sprawami męża. Ponieważ w reklamie najpierw miał wystąpić Pazura, ale jego wynajęcie było kosztowne, zdecydowano się zatrudnić wspomnianego wyżej Blautenberga, sobowtóra Pazury za 1.400 złotych.
Rozumowanie procesowe Pazury było następujące: Ponieważ zarobił ktoś inny, a ja nie zarobiłem, to znaczy, że straciłem. Te rzekome straty Pazura wycenił na 200 tysięcy złotych - tyle żądał w sądzie od pozwanych.
Wczoraj sąd wydał werdykt w tej sprawie. Producenci reklamy nie naruszyli dóbr osobistych aktora, który ma zapłacić 7.200 zł kosztów procesu. Adwokat Cezarego Pazury rozważa apelację. Zatem niewykluczone, że będzie ciąg dalszy tej dosyć absurdalnej sprawy.
Na zdjęciach:
1. Blautenberg i Pazura (zdjęcie z korytarza sądowego).
2. Pazura jako Indiana Dżons (w filmowej parodii Indiany Jonesa) - wtedy mu nie przeszkadzało, że "podszywa się" pod znaną postać i korzysta z cudzej popularności.