Humor • Rozrywka • Dowcipy Ciekawostki • Satyra • Skandale • Polski portal satyryczny  humor   newsy   kontakt do Sadurski.com
dowcip,dowcipy,humor,sms,polski,polskie,gry,flash,galeria rysunku,rysunki,rysunek satyryczny,serwis
Dziś jest: sobota, 26. maja 2012 r.
szukaj:
  w:
Dodaj do Ulubionych!
Pół miliona wizyt co miesiąc :-) Codziennie nowości - satyryk Szczepan Sadurski zaprasza.
Koko

Newsy
Komentarze satyryczne. Rozrywka i humor. Ciekawostki i anegdoty. Satyra i satyrycy.

 

Satyra Absurdy Ciekawostki
Partia Dobrego Humoru
Kabarety Satyrycy Śmiech
Rysunek satyryczny Plastyka
Szczepan Sadurski
Komiksy
Najnowsze / Najpopularniejsze / Losowy news / Dodaj newsa / RSS
Tu jesteś: Newsy / Satyra Absurdy Ciekawostki
Wyszukaj w treści i słowach kluczowych:

Satyra Absurdy Ciekawostki

Bohdan Łazuka – Legenda estrady 2009-04-06
Bohdan Łazuka – Legenda estrady

Dziś w portalu Sadurski.com gościmy znakomitego aktora Bohdana Łazukę. Wywiad z nim przeprowadził Marek Różycki Jr

Aktor filmowy i teatralny, piosenkarz, ur. 1938 r. Jego przeboje nuciła cała Polska. „Bo to się zwykle tak zaczyna”, „Tajemnice mundialu”, czy „Bogdan trzymaj się”. Oglądaliśmy go w filmach: „Halo Szpicbródka”, „Małżeństwo z rozsądku”, „Motylem jestem, czyli romans czterdziestolatka”, „Nie lubię poniedziałku”, „Poszukiwany – poszukiwana” i wielu innych. Pojawiał się również na małym ekranie w „Kabarecie Starszych Panów”, czy „Kabareciku” Olgi Lipińskiej. Występował na deskach teatralnych i śpiewał na licznych estradach. Złożył odcisk dłoni na Promenadzie Gwiazd w Międzyzdrojach.


Legenda estrady
Z Bohdanem Łazuką rozmawia Marek Różycki Jr
     

- Panie Bohdanie, czego się pan właściwie trzyma?

• Trzymam się sakramentalnego: „Bohdan, Bohdan trzymaj się!” –  jak mi to przypisał Abramow. A faktycznie to trzyma mnie praca, z której notabene niewiele ostatnio wynika. Dlatego - choć nie jestem dziwak - zdziwiłem się, że pan ze mną wywiad przeprowadza. Niby są jakieś daty bardziej lub mniej okrągłe, ale ja z reguły nie lubię jubileuszy. Uważam, że po prostu w pewnym czasie Pan Bóg na urlop wyjechał i zapomniał o tym, żeby gdzieś zatrzymać ten czas…

- Ludzie listy piszą, wielbiciele pytają: co u pana słychać? Czy propaguje Pan „Małżeństwo doskonałe”, czy „Małżeństwo z rozsądku”?

• Proszę pana, te listy – to tak między nami, oczywiście pisze moja rodzina. A ja mam liczną familię i to rozsianą po całym świecie. Nie mówię o rodzinie, z którą jestem emocjonalnie związany, ale o tych, którzy są w związku semantycznym z nazwiskiem Łazuka… Zdarzają się także ludzie dobrze wychowani, szanujący wspomnienia.

- Aktor użytkowy, estradowy, komediowy; tańczy, śpiewa, recytuje… Czy nie czuje się Pan zaszufladkowany?

• Powiem być może truizm, ale życie nie rozpieszcza, a jednym z elementów życia jest mój zawód, który określa z góry, co mam robić. Nasza pozorna niezależność polega na tym, że człowiek dowiaduje się wręcz w sposób administracyjny - co ma robić. Spawa jest bezdyskusyjna, nawet wówczas, gdy się jest najbardziej zaprzyjaźnionym z dyrekcją, z kierownikiem artystycznym, czy reżyserem. Na ogół człowiek nie ma nic do powiedzenia. Dowiaduje się z listy, która zostaje wywieszona w teatrze, że – dajmy na to – 4 listopada jest pierwsza próba i on gra na przykład pana Ignacego w wodewilu „Pani Prezesowa”. Akurat to, że ja bym chciał zagrać pana Wacława – pozostanie moją osobistą tajemnica i tęsknotą. Mówiąc jednak o usytuowaniu aktora – do końca nie da się tego zdefiniować, bo nie wiadomo co to jest styl, maniera, rutyna, aktualna wartość: czy on już zrobił wszystko, czy dopiero zaczyna karierę, a może zachowa swą wczesną dojrzałość do późnej starości?...

- Jaki zatem rodzaj satysfakcji czerpie Pan z uprawiania sztuki komercjalnej?

• To  jest rodzaj satysfakcji finansowej…

- Ważniejsze etapy Pańskiej drogi artystycznej: Teatr Współczesny Erwina Axera, występy w kabaretach – między innymi w Kabarecie Starszych Panów, sukcesy na opolskich festiwalach, słynne recitale, udział w popularnych programach TV – jak „Małżeństwo doskonałe, „Kariera”, „Poznajmy się” – radio; znaczące role w filmach między innymi „Małżeństwo z rozsądku”, ”Przygoda z piosenką”, „Nie lubię poniedziałku”, „Halo, Szpicbródka!”. Przez wiele  lat „Syrena” zazdrośnie trzymała  Pana w swoich objęciach, a poza tym – wielka cisza na morzu Pańskich interesów… Odnoszę wrażenie, że nie potrafił Pan wykorzystać szans, które sypały się, jak z rogu obfitości, na początku Pańskiej drogi artystycznej.

• Jest w tym wiele racji – oczywiście, przyznaję się do tego bez cienia wątpliwości. Jako człowiek rozpieszczony przez powodzenie wiem, że gdy na początku zrobi się coś, co zostało zaakceptowane, co się udało - to później trudno jest czymkolwiek innym zachwycić.

- Zatem sukcesy nieco popsuły pana, zdemoralizowały: pieszczoch,  ulubieniec publiczności, szacunek, uznanie, zazdrość rywali, lawina listów pensjonarek… A przecież mistrz Sempoliński mianował Pana swoim następcą!

• Mam wielką atencję do Mistrza Sempolińskiego, jednak muszę wnieść małą poprawkę: pan Ludwik był jednym z moich pedagogów. Dla mnie bardzo surowym i wymagającym. Najlepiej świadczą o tym oceny w indeksie. Nie rozpieszczał mnie, ale wybrał, żeby wykreować kogoś w jego typie artystycznym. Wiem, że ja Mistrza bardzo dobrze słyszałem i czułem: zarówno prywatnie, jak i na scenie. Bardzo wiele mu zawdzięczam. Ale życie poszło do przodu. Gdyby nawet udało mi się dorównać jego technice i sprawności ciała – to obawiam się, że nie mógłbym już teraz imponować tą formą, a treści przekazywane straciłyby na nośności. To by już nie przeszło przez rampę do widza, który oczekuje już czegoś innego. ”Eldorado”, ogródki, „Alibaba”, ”Alhambra” –  kto o tym dzisiaj pamięta?

- ! ! !

• Sempoliński stworzył wokół mnie sprzyjającą aurę – i to było impulsem. Potem z przypadku była piosenka, która w ogóle nie powinna liczyć się w zawodzie – taki charleston – i człowiek poczuł się potrzebny. Zdawałem sobie sprawę, że muszę sam sobie dać ostrogę, tak sobą pokierować, aby stać się potrzebnym na nowo.

- Załóżmy, że w teatrze „Syrena” była atestacja i Pan pomagał kierownictwu pisząc donos na siebie. Co wytknąłby Pan sobie przede wszystkim?

• Wie pan, koledzy to już za mnie lepiej robili… Z życzliwości. Autentycznej. Jest kilku takich, którzy mnie na pewno lubią, ale jak już nie mogą ze mną wytrzymać – to sobie pozwalają na wytykanie mi rozmaitych wad, nawet w formie dla mnie dość przykrej. Mają rację. Brak mi subordynacji. O 10.00 mam być na próbie i jestem na tej próbie; ale ja mogę być w niedyspozycji, żeby o 10.15  –  jak każe reżyser  –  całować koleżankę–aktorkę w usta. Ja miałbym na to ochotę na przykład o 10.37… Mimo moich niewątpliwych predyspozycji do tego zawodu, moja gotowość zależy od chwili, emocji, od kondycji fizycznej i dyspozycji psychicznej. Przegrywam na tym. Gdy mam zły nastrój, potrafię dokładnie położyć rolę. Drugiego dnia zagram ją zupełnie przyzwoicie. Fakt, nie jestem zdyscyplinowany i traktuję ten zawód trochę w kategoriach zabawy. Posługując się nomenklaturą piłkarską – wciąż czuję się jak junior, który nie wie jeszcze czy zagra w ataku, obronie czy pomocy. A może postawią go w bramce?
 
- Ważne, by nie grzał ławki…

• Właściwie to jeszcze nie bardzo wiem, co bym chciał zagrać… Gdybym chciał  –  pewnie bym mógł. Ale jest to dla mnie bardzo wygodna sytuacja. Stąd słuszne pretensje. Poza tym wiem, że potrafię być nieznośny dla kolegów.

- Słyszałem, że artyści mają do tego prawo?
 
• Artyści tak, ale koledzy między sobą – nie. Tolerancja powinna być wzajemna, a ja podświadomie oczekuję, żeby tylko w stosunku do mnie byli tolerancyjni.

- A  jednak – jak pisał Mieczysław Jastrun – „artyści są przeraźliwie niesprawiedliwi (apodyktyczni), nie mogą bowiem pogodzić się z tą propozycją szczęścia, jaką ofiarowuje im inna indywidualność”.

• Święta racja. Jakże często nie doceniamy drugich. Jesteśmy narodkiem specyficznym – egotycznym, narcystycznym.

- Wielbiciele wciąż pamiętają  wysokie  usytuowanie Bohdana Łazuki w zawodzie  –  wciąż  na wyższym poziomie specjalizacji.
 
• Zawsze uważałem, że moje miejsce jest w teatrze „Syrena”. Tam już jako najbardziej dojrzały zawodowo artysta, zaprezentowałem sumę swoich dokonań. Tam tworzyłem improwizację, prezentowałem piosenki Okudżawy, Wysockiego, Sinatry. Pragnąłem z pozycji: „ja to lubię” – zarazić tym widownię. Żeby był wilk syty i Manchester City…

- A czy aby nie za mało eksperymentował  Pan ze swoim talentem ? Pana domeną była  przecież właśnie improwizacja, niespodzianka…

• Muszę zaprotestować. Przecież wróciłem do tego, co kiedyś robiłem podświadomie, by już kontynuować świadomie - bardziej perfekcyjnie. Ja to zaplanowałem, nadałem temu całkiem udany kształt sceniczny. Lata doświadczeń dają tę gwarancję, że można z każdej piosenki zrobić perełeczkę, mały majstersztyk. Zastrzegam się, że cały czas mówię o formie scenicznej – nie fonicznej, bo nie mam głosu jak Iglesias…

- Czy zastanawiał się pan nad fenomenem własnej kariery?


• Po prostu udało mi się utrafić w odpowiedni moment, widocznie wtedy ludziom potrzebny był na scenie taki ktoś rozbawiony, frywolny. Moje recitale miały odciążyć ludzi, sprawić im nieco radości, dać odrobinę luzu i optymizmu. To było po wielkich recitalach Francuzów, którzy prawie co miesiąc odwiedzali nasz kraj. Może zadziałała tu zasada szowinizmu, który każdy Polak ma w sobie: „A my tu mamy swojego dla porównania”. Oczywiście nie myślę o takich porównaniach – bo aż takim megalomanem nie jestem… Mógłbym wystąpić jako tancerz, bo nawet mam takie papiery. Mógłbym zagrać na instrumencie, bo uczyłem się grać na oboju – chciałem na saksofonie, ale wtedy były czasy stalinowskie i było to zakazane. Mogę być aktorem – zdarzały się takie przypadki, a nie pomyłki. Przecież obsadzał mnie Erwin Axer, a także Adam Hanuszkiewicz i inni znamienici reżyserzy. Ale jak się ma do czynienia z piosenką na scenie, rzadziej na estradzie – trzeba umieć zgrać te wszystkie elementy. A to już wyższa szkoła jazdy.

- Często zwracano uwagę, - że Pana styl nawiązuje do piosenkarzy francuskich, do ich estradowej pewności i swobody, ich czaru i inteligencji wybierającej dla każdej z piosenek najwłaściwsze rozwiązanie sceniczne. Ponoć przed laty Charles Aznavour, będąc w Polsce zaprosił Pana do Paryża. Jaki był finał tej przygody?

• Zajął się tym nasz socjalistyczny impresariat – to znaczy Pagart – i tak to pozostało do tej pory… Być może to zaproszenie nadal gdzieś tkwi w jakiejś przepastnej szufladzie. A biur i biurek nadal ci u nas dostatek. Tyle Zachodu na nic…

- Tak naprawdę kogo pan podziwiał do tego stopnia, by nawet szukać tego wcielenia w „życiu po życiu”?...

• Tak naprawdę nigdy nie przepadałem za piosenką francuską. Uważałem ją za bardzo wystylizowaną, wysublimowaną, zbytnio upstrzoną w dodatki. Od czasów mojej świadomości muzycznej zawsze kochałem się w Anglosasach. Urodziłem się z Sinatrą i pewnie takim już zostanę.

- Tym bardziej, że miał on podobno powiązania z mafią, a to w kapitalizmie bardzo dobra „publika”... Każdy aktor płaci cenę sztucznego wywoływania i przeżywania emocji. Co Pan robi dla psychicznej higieny?

• Mam bardzo dobry azyl – rodzinę. Może to zabrzmi banalnie, ale po kilku małżeństwach mam prawo powiedzieć, że rodzina jest dla mnie najważniejszym celem w życiu. Korzyści, jakie osiągam z dobrego samopoczucia, mogę ewentualnie porównać z tym, co nazywamy powodzeniem w zawodzie.

- Kto tylko Pana zna, a znają wszyscy, mówią o wielkim wpływie kobiet na Pańskie życie prywatne i zawodowe…

• Aktorstwo ułatwia te kontakty z płcią piękną o tyle, że kobieta jest ciekawa – jaki jestem naprawdę, co i jak robię itp., itd. Później zaczynają się normalne stresy i problemy – cała dramaturgia, która nas wszystkich dotyczy; niezależnie od wykonywanego zawodu są zawody i rozwody… Doszedłem już do tego, że bardziej przeżywam niepowodzenia zawodowe niż miłosne.

- Lucjan Kydryński zwierzał się przed laty, że przedstawiał mu Pan co trzy tygodnie swoją nową narzeczoną – wygłaszając sakramentalne: „Żenię się!”. Czy jako Roz-Wodnik pozostał Pan wierny tej namiętności? A może – hobby?...

• Niech mi Pan nie mówi, że to moje hobby, bo ja nadal mam swoje kobiece lobby… Ja to robiłem tylko dla Lucjana, bo on – mimo swej niewątpliwej urody – nie miał za dużego wzięcia u kobiet. A człowiek czasem poświęca się dla przyjaciół… Mówiąc zaś bardziej serio, chodzi o to, by utrwalić ten wizerunek – nawet sceniczny – takiego trochę enfante terrible, bon vivante, wesołka. To jest grane i należy tworzyć wokół siebie taką otoczkę. Uważam, że aktorem nie można być od dziesiątej do czternastej, gdy jest próba i od osiemnastej do dwudziestej – podczas spektaklu. Aktor musi być postacią. Ludzie zaś uwielbiają, jak on szafuje słabościami, bo wtedy zgadza im się ten wizerunek.

- Najważniejsze reguły w sztuce uwodzenia?
 
• Podstawowa reguła – to pozorna obojętność. Oczywiście, przy moim stabilnym życiu rodzinnym, ta zasada już mnie nie obowiązuje. Nie wolno okazywać tego uczucia w pierwszym etapie znajomości i dialogu stron. W ogóle nie należy traktować tego na serio, bo serio przychodzi jak objawienie – nie wiadomo kiedy, gdzie i skąd.

- Słyszałem, że gdy pragnie się Pan rozstać z towarzyszką życia – zaczyna Pan w domu grać na oboju?...

• Nieee, nie kontynuuję tych praktyk. Obój jest instrumentem bardzo delikatnym, a ja już taki subtelny nie jestem…

Z Bohdanem Łazuką rozmawiał Marek Różycki jr



/   Wyślij / Wydrukuj / Dodaj newsa / Zgłoś błąd / Kanał RSS


Słowa kluczowe: aktorzy, anegdoty, ciekawostki, filmy, wywiady
prawa autorskie

Losowe newsy z tego działu:
Chcą odgrodzić Świnoujście od morza
Chcą odgrodzić Świnoujście od morza Głośne morze - głośny problem - czyli dlaczego Świnoujście może przestać być uzdrowiskiem. »
Sól na dobry humor
Sól na dobry humor Zdaniem naukowców spożywanie soli wpływa bardzo pozytywnie na nasz nastrój. Dlatego tak chętnie ją spożywamy, choć jej nadmiar szkodzi naszemu zdrowiu. »
Wyznawcy Proroka Palikota
Wyznawcy Proroka Palikota Ruszyła nasza wielka akcja, mająca na celu stworzenie nowej religii. Dlaczego akurat ON będzie naszym mesjaszem? »
Dobry Humor numer 200
Dobry Humor numer 200 200 numerów przez 17 lat. Do kiosków w całej Polsce trafił właśnie jubileuszowy numer czasopisma Dobry Humor. Przeczytaj więcej na temat tej gazetki. »
Chcemy wąsów na EURO 2012
Chcemy wąsów na EURO 2012 Jeśli polscy piłkarze mają odnieść sukces na EURO 2012, już powinni zacząć zapuszczać wąsy. Portal Sadurski.com i rysownicy prasowi przyłączają się do akcji kibiców.  »
Podobne newsy:
Do kibiców piłki nożnej
Czy satyryk poprowadzi polską reprezentację
Piosenkarz prezydentem Haiti
Sadurski.com łamie ciszę wyborczą
Ciekawostki eurowyborcze
Satyryczny desant na gejów
Pendrive PiS-u odnaleziony!
Murzyn ze swastyką czyli czarny humor
Doda pluje na dziecko Tymochowicza
Irena Kwiatkowska - 95 urodziny
Najpopularniejsze newsy:
Jak Pudelka zrobić w konia
Goła dziewczyna na drodze
Goło & wesoło w TV Puls
Doda pluje na dziecko Tymochowicza
Najlepsze powiedzonko IV RP - zagłosuj
Rysunek roku: wybierz i wygraj
Blachara Doda
Candy Girl bez majtek - tylko u nas!
Ten dom wygląda jak Hitler
Polityczne szambo

Bohdan Łazuka – Legenda estrady -

Wszystkie tagi

   • Newsy: archiwum Newsy - współpraca

 

Dzień Dobry Humor
Ładna stewardesa
Lotnisko w Nowym Jorku. Do windy wchodzi podróżny z bagażem, a za nim jakaś ładna stewardesa. Podróżny pyta:
- Hello, you fly USA airways?
Kobieta ...
przeczytaj cały »

Rysowanie karykatur


Translate this page:


 Nowe humory
Polacy i dentyści
Zakręć kran, zobacz ile marnujesz wody
Dlaczego podpalono Rzym?
Japonia. Cmentarz przyszłości
Lody z mleka wielbłąda
 Nowe newsy
Karykatury znanych Podlasian
Tytus w Barlinku
Fenamizah, numer 4
Spotkanie z Andrzejem Krauze
Belniak najlepszy w maju
Wrzuć na luz - wyniki
Biblioteka w Morągu
Wiesław B. Bołtryk
Wojewódzki czy Majewski
Zięba w Szpilce
Cebula wygrał Roponioskę 2012
Komiksowa wystawa w Wągrowcu
FABRYKA HUMORU
Wpisz imię lub nazwisko i wybierz płeć:
 
 Nowa satyra
DUDZIARZE – polscy bojówkarze
EURO 2012 i UFO
Ekologiczna motywacja
Spóźniona nauka
Lenin, Palikot i celebryci
Brudziński, opozycja i Hitler
 Losowe obrazki
Woda kwiatowa Wybory 2011 A piwo znowu...
Barrrdzo długi włosy Co robią (niektórzy) Polacy na Cyprze? Edward Hulewicz - piosenkarz
 Losowe filmy
Bez spodni w metrze
Mistrz ciętej riposty
Rysunki z podtekstem
Na japońskim lotnisku
UFO i NASA
Stand-up: W.Glanc
Tańczące stewardesy
Gdzie jest WC
Włochate myśli
Pożeracz
 Losowe dowcipy
Permanentna erekcja
Jasio i tygrysy
Richard Burton i kobiety
Cycley'e
Zastrzeliłem brodacza
Frajerzy mówią: nie
Schowałem do bagażnika
Seks z baranem
Jsem se styděla
Zajączek sika na wilka
 Podróże po świecie
Fort Al Jalali, Oman
Skały w Bryce Canyon National Park
Ruiny miasta Majów w Copan, Honduras
Shibuya, dzielnica Tokio
Rysunki z Nazca, Peru
Park Narodowy Grand Teton, Wyoming, USA
Lato w Arizonie, USA
Staten Island Ferry - Nowy Jork, USA
Lodowiec w Norwegii, park Jostedalsbreen
Most rzymski w Merida, Hiszpania
 

 

 


Śmieszne filmy
Kabarety
Humor Joe Monstera
Centrum Twojego pupila
Karykatury
Sadurski.com / kontakt / reklama / dla mediów / biznes oferty / patronat / współpraca / partnerzy