Humor • Rozrywka • Dowcipy Ciekawostki • Satyra • Skandale • Polski portal satyryczny  humor   newsy   kontakt do Sadurski.com
dowcip,dowcipy,humor,sms,polski,polskie,gry,flash,galeria rysunku,rysunki,rysunek satyryczny,serwis
Dziś jest: niedziela, 20. sierpnia 2017 r.
szukaj:
  w:
Dodaj do Ulubionych!
Pół miliona wizyt co miesiąc :-) Codziennie nowości - satyryk Szczepan Sadurski zaprasza.
Polonia. Podróże. Rozrywka.

Newsy
Komentarze satyryczne. Rozrywka i humor. Ciekawostki i anegdoty. Satyra i satyrycy.

 

Satyra Absurdy Ciekawostki
Partia Dobrego Humoru - Good Humor Party
Szczepan Sadurski
Kabarety Satyrycy Śmiech
Rysunek satyryczny Karykatura
Komiksy
Najnowsze / Najpopularniejsze / Losowy news / Dodaj newsa / RSS
Tu jesteś: Newsy / Satyra Absurdy Ciekawostki
Wyszukaj w treści i słowach kluczowych:

Satyra Absurdy Ciekawostki

Komeda, Zośka i inni 2009-03-21
Komeda, Zośka i inni Krzysztof Komeda, Roman Polański, Marek Hłasko... o tych i innych, dowiesz się z interesującego wywiadu, jaki Marek Różycki jr przeprowadził z Zofią Komedą-Trzcińską.

 


Zofia Trzcińska - wieloletnia działaczka jazz-klubu krakowskiego, Polskiej Federacji Jazzowej i Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego; impresario wielu jazzowych zespołów, a przede wszystkim – manager własnego męża. Bardziej znana jako żona Krzysztofa Komedy - legendy polskiego jazzu.
Krzysztof Komeda w swoim krótkim życiu, skomponował muzykę do ponad 50 filmów, w tym 10 zagranicznych. Największą sławę przyniosła mu kołysanka do „Dziecka Rosemary”, która nominowana była do światowej nagrody Złotego Globu w 1969 roku.

Komeda, Zośka i inni

Z Zofią Komeda-Trzcińską rozmawia Marek Różycki Jr.


- Dlaczego spośród wielu znanych Ci fascynujących i utalentowanych mężczyzn wybrałaś Krzysztofa Komedę na męża?

Wzruszył mnie swoją wielką pasją, konsekwencją i uporem w tym co robił, a jednocześnie wielką bezradnością. Jako astrologiczny Skorpion lubię drobnych, małych blondynków, którymi trzeba się opiekować…

- Jesteś bardzo zaborcza, zastanawia mnie więc jak udało się Wam stworzyć harmonijne małżeństwo?

Byłam nadopiekuńcza. Ja Krzysia nawet strzygłam, bo jemu wciąż szkoda było czasu; albo komponował, albo coś mu się dobrze grało, albo ćwiczył palcówki. Szyłam mu nawet bardzo modne, piękne i kolorowe koszule. Ludzie się zachwycali. To dawało mi ogromne zadowolenie, że sprawiam mu przyjemność i że tak ładnie wygląda. Tak się nim opiekowałam, że nawet przy wyrywaniu zęba stałam za fotelem dentystycznym i trzymałam go za skronie. Tego sobie życzył, bo przyzwyczajony był do mojej troskliwości. On nigdzie, bidak, nie mógł beze mnie być, ani poflirtować sobie za bardzo, bo już trzask prask…, patrzą – Zośka jest przy nim… Ja sobie z tego nie zdawałam sprawy. Wiele lat po jego śmierci zrozumiałam, że nie dawałam mu odetchnąć. Toteż jak się czasami wyrwał i dopadła go jakaś piosenkarka – korzystał z tego. Nigdy w życiu sam nie atakował kobiet, ale jak dziewczyna była zaborcza – to on poddawał się…

- A czy z powodu tej zaborczej miłości do Krzysia nie cierpiało Twoje dziecko z pierwszego małżeństwa?

Ja taka sama byłam dla mojego dziecka. Z tym, że dla Krzysia byłam łagodniejsza, a dla syna bardziej wymagająca i szorstka.

- Czy jako żonie, która – jak sądzę – wolałaby mieć stabilny dom, nie przemknęła Ci przez głowę myśl, że lepiej byłoby mieć za męża lekarza-laryngologa ze stałymi dochodami (bo takie wykształcenie miał Krzysztof Komeda), niż kompozytora, „pędziwiatra” wiecznie z głową w chmurach?

Bardzo dobre pytanie. Nigdy w życiu o tym nie pomyślałam. Właśnie ja mu pomogłam przestać być laryngologiem, zostawić medycynę. On wszystko co robił, starał się wykonać perfekcyjnie i był bardzo dobrym laryngologiem. Robił już nawet operacje. Ale tak strasznie cierpiał i tęsknił za muzyką, że jak chodził na poranki filharmoniczne w Poznaniu, to płakał z tęsknoty i radości, że w ogóle słucha muzyki. On nie tylko uznawał i kochał jazz, ale także muzykę poważną; zawsze miał karnet na Festiwal Szopenowski i Warszawską Jesień.

Mało tego, że mnie wcale nie zależało na tym, żeby on był regularnie zarabiającym mężem, opiekunem domu na posadzie. Nigdy w życiu, żeby była nawet jakaś największa potrzeba finansowa dla domu, nie namówiłam go na pisanie piosenek, bo on tego nie cenił.

- Zosiu, ale chyba byłaś zmęczona takim życiem u boku wybitnego kompozytora, będąc jego managerem, żoną, opiekunką, muzą?...

Fakt, bardzo byłam zmęczona, z czego nie zdawałam sobie sprawy. Pamiętam, kiedyś leżeliśmy sobie z Krzysiem wieczorem, przebrani już w piżamy i słuchaliśmy jakiejś muzyki jazzowej. I w pewnym momencie powiedziałam do niego: Mój Boże, jak ja bym chciała już Krzysiu, żebyśmy tak mieli po siedemdziesiąt lat i mogli spokojnie, kiedy chcemy, pójść sobie do parku, do Łazienek, karmić kaczki, łabędzie; żebyśmy sobie spacerowali i nie musieli się nigdzie spieszyć, coś ciągle załatwiać. I wtedy on się przeraził. Powiedział: Jak ja ciebie nie rozumiałem i nie znam; nie wiedziałem, że jesteś już tak bardzo zmęczona. Miałam wówczas najwyżej 31 lat i byłam potwornie wyczerpana tą nieustającą walką z opornym życiem, istnieniem, bo byłam wszystkim dla niego: krawcową, fryzjerką, managerem, prowadziłam dom, wychowywałam dziecko, pracowałam zawodowo jako impresario jazzowych zespołów w nieustalonych godzinach. Nieraz największa praca była w dni świąteczne, soboty i niedziele, i całe noce zarywałam. A jeszcze dokształcałam się, bo zawsze ciągnęło mnie do ludzi inteligentniejszych ode mnie. Może to jest rodzaj jakiegoś snobizmu, ale jeżeli tak – to bardzo dobrze na tym wyszłam, bo dużo więcej dowiedziałam się z życia i o kondycji ludzi.

- Życie towarzyskie, „otwarty dom”, wielość różnorodnych znajomości – to chyba również męczyło?

Nie, wręcz dawało mi ulgę; nawet piłam wtedy alkohol i pozwalało mi to rozładować napięcia. Gdy Krzysio już za bardzo pracował, to specjalnie nakłaniałam go i nie umówieni z nikim szliśmy do SPATIF-u. Gdzie był najmilszy stolik z jakimiś najsympatyczniejszymi znajomymi – tam się przysiadaliśmy i bawiliśmy się, pili wódkę, jedli, gawędzili dotąd, aż nas ze SPATIF-u nie wyrzucono. Wtedy szliśmy jeszcze do „Melodii”, przeważnie z Tadziem Konwickim, który też był bardzo wytrwałym kompanem, wspaniałym umysłem do towarzystwa i też lubił popijać. W „Melodii”, która była naprzeciwko KC, portier zwykł mawiać: Znowu pan Konwicki ze swoim towarzystwem… Panie Tadeuszu, ile razy mam panu mówić, że ta speluna nie jest dla takich ludzi, jak pan…

- Kto jeszcze towarzyszył Wam w tych nocnych eskapadach?

Zbyszek Cybulski się przewijał, Adaś Pawlikowski, Kostenko, Andrzej Kondratiuk, Janek Himilsbach, i wielu, wielu innych. Kilka razy widzieliśmy Hłaskę, ale wówczas jeszcze nie byliśmy przyjaciółmi.

- Twoja i Krzysia znajomość z Markiem Hłasko przerodziła się w przyjaźń dopiero w Ameryce?

Hłasko też został ściągnięty do Los Angeles przez Polańskiego. Przyjechał z Paryża, gdzie już zdobył sobie pewną pozycję. Miał być Romka scenarzystą, ale on odrzucał scenariusze Hłaski twierdząc, że są za bardzo europejskie lub słowiańskie. Twierdził, że Marek nie umie pisać dla Amerykanów. Hłasko był czuły, wrażliwy, wielki polski patriota i bardzo nieszczęśliwy, tęskniący za ojczyzną, do której nie mógł wrócić. Został zgnojony przez Polańskiego. Sam Marek mi powiedział: „Romek wykopał mnie jak psa na zbitą mordę i zmarnował mi życie”.

Przyjaźń między nami a Hłaską – to było za mało powiedziane; to była miłość. Krzysio go kochał całym sercem i on Krzysia. Dlatego odebrał sobie życie, jak Krzysio umarł. I ja go pokochałam, choć poznałam Marka, gdy Krzysio był już bardzo chory, a ja przyjechałam do Ameryki. Zadzwoniłam do niego, przedstawiłam się i powiedziałam: panie Marku, tutaj cała Polonia usiłuje mi wmówić, że gdyby nie pan, nie byłoby wypadku. A ja pana o nic nie winię, bo Krzysztof był nawet starszy od pana i obaj byliście urżnięci. Ostatnią Wielkanoc w swoim życiu Hłasko spędził ze mną. Trzy doby byliśmy razem. Jeździliśmy tylko do Krzysia na kilka godzin do szpitala i znów wracaliśmy do rozmów. On wówczas wiele opowiedział mi o sobie.

- Zosiu, jesteś rówieśniczką pokolenia, z którego wywodzi się Osiecka, Nasierowska, Pola Raksa, Cybulski, Polański, Łomnicki, a które identyfikujemy dzisiaj – jako szalone, zwariowane i piękne czasy. Z tego zaś co mówisz, nie wynika wcale, że jesteś typową dziewczyną lat 50., tylko taką trochę cura domestica, mamuśką, która jak kwoka roztaczała opiekę nad Krzysiem i synem.

Nieprawda, cieszyłam się życiem! Ale jak ja mam ci to opowiadać? Bawiłam się, wykorzystując każdy moment. Były wspaniałe jazz-campingi, bardzo często chodziliśmy do przeróżnych knajp, urządzaliśmy wspaniałe sylwestry, a sam fakt, że Krzysio nazwał kompozycję dla mnie „Crazy girl” („Szalona dziewczyna”) – to najlepiej o tym świadczy. Właśnie byłam szaloną dziewczyną, bo mówiłam ludziom prawdę w oczy i bali się mnie. A jak tańczyłam – to tańczyłam do upadłego; a jak piłam… Wszystko robiłam do końca. Całą siebie wkładałam w każdą czynność, której się podejmowałam.

- Czy możesz powiedzieć - dlaczego po śmierci Krzysia nie związałaś się już z żadnym innym mężczyzną?

Związałam się kilkakrotnie, ale nie dochodziło do ślubu, bo zawsze w ostatniej chwili porównywałam go z Krzysiem i robiłam rejteradę, uciekałam.

- Po sześciu latach od śmierci Krzysia pojechałaś w Bieszczady i osiedliłaś się tam na wiele lat. Skąd ta decyzja?

Bieszczady – to była moja samoobrona przed „warszawką” i „Księstwem Warszawskim”. Ja pochodzę z kresów – co prawda bliskich, znad Buga, ale już etnicznych ziem ukraińskich, gdzie ludność wiejska była Ukraińcami, gdzie były cerkwie i pięknie śpiewano msze gregoriańskie. Nie mogłam wrócić w moje strony rodzinne, więc pojechałam w Bieszczady, bo częściowo przypominało mi to majątek Dryszczów. Dziwny zbieg okoliczności, że osiedliłam się w tym miejscu w Bieszczadach, gdzie mój ojciec przyjeżdżał na polowania i mam z nim zdjęcie z tego okresu.

- Powróćmy jeszcze do ludzi, którzy swoją osobowością wywarli piętno na całym pokoleniu, a których znałaś i kochałaś.

Zbyszek Cybulski. On nigdy nie powinien się ożenić, bo nie dawał gwarancji ani stabilności rodzinie przez swój charakter i sposób bycia. W życiu osobistym ten wybitny aktor nie był szczęśliwy. Ale był to szlachetny, bardzo wartościowy, wrażliwy człowiek i przyjaciel. Bardzo serdecznie lubiłam Kobielę – ceniłam go i szanowałam. Współczułam temu utalentowanemu aktorowi – czego mu nigdy nie powiedziałam – że miał taki piskliwy głosik i nie był za piękny. Kobiela był z tego powodu mocno zakompleksiony. Zbyszek Cybulski z kolei cierpiał strasznie z powodu krótkich nóg…

Bardzo ceniłam i lubiłam Antoniego Słonimskiego, Adama Ważyka, profesora Kotta, wspaniałego pisarza i gawędziarza – Stryjkowskiego oraz bardzo zacnego człowieka, Stefana Staszewskiego, wyklętego na wieki przez towarzyszy, komunistę. Wiele intelektualnie zyskałam na tych znajomościach i przyjaźniach.

- Powiedz, dlaczego tak ceniłaś i przyjaźniłaś się z dość przecież kontrowersyjnymi w życiu prywatnym – Iredyńskim, Hłaską, Dymnym, Himilsbachem?

Ja w ludziach, którzy uchodzili w tak zwanym środowisku za brutalnych, wulgarnych czy prostackich – niczego takiego nie dostrzegałam. Nigdy nie miałam z nimi żadnych spięć. Dochodziłam z nimi do wielkiej przyjaźni i zażyłości. Tak było z Himilsbachem, Iredyńskim i tak samo było z Markiem Hłasko. Ja nawet kiedyś powiedziałam Iredyńskiemu: Stary, ty mnie wpędzasz w kompleksy. On się okropnie zdziwił i spytał dlaczego. A ja mu odpowiedziałam, że każda babka skarży się, że albo je gwałci, albo namawia do gwałtu, bije po mordzie, mówi o nich, że są spluwaczkami itd., a dla mnie jesteś kumpel i jeszcze zaprosiłeś mnie do węgierskiej knajpy na obiad. Czyżbym nie była kobietą?... Albo Wiesio Dymny. Bywał groźny po alkoholu, ale ja z nim nigdy nie miałam problemu. Myśmy sobie mówili – „kumie” i „kumo”. Był moim kumplem od serca. Podobnie było z Jankiem Himilsbachem.

Romek Polański, gdy byli w ciężkiej sytuacji z Basią Kwiatkowską w Paryżu, gdy walczył o to, żeby się wybić – statystował i pisał za pół darmo sceny do scenariuszy, to właśnie ze mną korespondował i zawsze znajdowaliśmy wspólny język. Opisywał – co zrobił, komu jakiś kawałek scenariusza napisał za grosze, gdzie statystował itd. Zupełnie jak dwie bliskie sobie dziewczyny, które rozstały się na jakiś czas, pisaliśmy do siebie obszerne listy.

- Jak określiłabyś fenomen Polańskiego, który z tego pokolenia wybił się najbardziej?

Dlatego, że on był bardzo konsekwentny i niejednokrotnie potrafił być okrutny, żeby tylko osiągnąć sukces za wszelką cenę. Absolutnie bez sentymentów odrzucił Hłaskę, którego przecież sam ściągnął do Ameryki. Potrafił deptać ludzi! Ale Krzysio pracował dla niego z wielką radością

- Jak Ty odebrałaś Hollywood?

- Nigdy w życiu nie zaakceptowałam tego towarzystwa. Cała ta pompa była mi obca. Zawsze na przyjęciach pokazywałam im „gest Kozakiewicza”… Na największych przyjęciach, jak patrzyłam na te sztuczne kobiety ze sztucznym uśmiechem, które nie mogły normalnie utrzymać szklanki, bo miały podolepiane szponiaste pazury, zalecające się do różnych starych, obleśnych, opasłych producentów i reżyserów, żeby tylko jakąś rólkę czy epizodzik dostać – gardziłam nimi. Albo ci rozpirzeni młodzi filmowcy z rozchełstanymi koszulami, odkrytymi torsami, poobwieszani świecidełkami, krzyżami na złotych, grubych łańcuchach, albo gwiazdami syjonu… To było okropne!

Ja zazwyczaj występowałam w skandynawskich drewnianych chodakach, dżinsach i starym, powyciąganym swetrze Krzysia o takim miodowym kolorze… Nie znosiłam tej pompy i nie znoszę. Pojechałam w Bieszczady i tam mam przyjaciół – prostych chłopów i umiem z nimi rozmawiać. Równie świetnie towarzysko bawiłam się pijąc wódkę z chłopami, góralami bieszczadzkimi, jak z inteligencją. Ale tak jak nie cierpiałam miałkiej intelektualnie „warszawki”, tak nie uznawałam „śmietanki” Hollywoodu, gdzie liczył się tylko szmal, seks i wszystko było robione pod kątem pokazania się na tym targowisku próżności.

- Na koniec powiedz kilka słów o swojej pasji społecznikowskiej, która przerodziła się w politykę.

Włączyłam się w politykę między innymi organizując Komitet Obywatelski, zakładając pierwszą w Polsce Solidarność Rolników Indywidualnych w 1981 roku w Bieszczadach; współorganizowałam pierwszy strajk chłopski w Ustrzykach, który tak długo trwał – nie nagłaśniany przez wiele miesięcy – a który teraz nazywają strajkiem Ustrzycko-Rzeszowskim. A Rzeszów poparł nas dopiero po dwóch miesiącach…

- Dlaczego to wszystko robiłaś?

Z potrzeby serca. Tak jak pokochałam jazz, bo był zakazany. Ja jestem z rozparcelowanych ziemian. Gdyby nie komuna – nie zamieszkałabym w mieście. Na pewno wyszłabym za ziemianina, albo gospodarowałabym na Dryszczowie. Odebrano mi moją osobowość, moją największą miłość – ziemię i skazano na życie w mieście. Przed kilkunastoma laty znów, niestety, wróciłam do Warszawy – do mieszkania, w którym zaczynałam życie z Krzysiem. W śladowym nakładzie wydałam biograficzną książkę pt.: „Komeda, Zośka i inni”. Pierwotnie chciałam dać tytuł książce „Oj, Zośka”. Taki tytuł, bo zawsze byłam i jestem skandalistą, i żyłam tak jak chciałam.

Rozmawiał i zrobił zdjęcie: Marek Różycki jr



/   Wyślij / Wydrukuj / Dodaj newsa / Zgłoś błąd / Kanał RSS


Słowa kluczowe: anegdoty, filmy, muzyka, Roman Polański, wywiady
prawa autorskie

Losowe newsy z tego działu:
Nie tylko kobiety są gwałcone
Nie tylko kobiety są gwałcone Mężczyźni doczekali się równouprawnienia. Na razie w USA.  »
Oficjalne fryzury w Korei Północnej
Oficjalne fryzury w Korei Północnej Komunistyczny reżim kontroluje wszystko, włącznie z fryzurami obywateli. W tym sezonie modne tam będą... »
Internet oszalał
Internet oszalał Ile waży internet, milion za kartofla, pszczoła niczym Travolta, kibic jak plaster boczku... Zestawienie mijającego tygodnia. »
Poeta o depilacji i cycki aktorek
Poeta o depilacji i cycki aktorek W Sadurski.com socjolog o aktualnym poziomie telewizji śniadaniowej. »
Minister Waszczykowski i murzyńskość
Minister Waszczykowski i murzyńskość Rysunkowy komentarz satyryczny Szczepana Sadurskiego. #sadurskicodziennie »
Podobne newsy:
Nielegalnie reklamujemy hazard
Warszawa. Powstanie pomnik ofiar katastrofy
Czy satyryk poprowadzi polską reprezentację
Batalia o Ptasie Mleczko - nowe fakty
Kongres Palikota: czy Ącki i Kalisz byli na dopalaczu
Przyjdą homoseksualiści
Komisja Wenecka w Polsce
Anegdoty o Michaelu Jacksonie
Bocian, kolega Hitlera
Sarkozy jako laleczka
Najpopularniejsze newsy:
Goła dziewczyna na drodze
Jak Pudelka zrobić w konia
Goło & wesoło w TV Puls
Doda pluje na dziecko Tymochowicza
Candy Girl bez majtek - tylko u nas!
Blachara Doda
Cała prawda o Fryderyku Chopinie
Cycki ruskiej Dody
Najlepsze powiedzonko IV RP - zagłosuj
Ten dom wygląda jak Hitler

Komeda, Zośka i inni -

Wszystkie tagi

   • Newsy: archiwum Newsy - współpraca

 

Dzień Dobry Humor
Ślimaki i ginekolog
- Dlaczego kobiety mają nogi?
- Żeby nie zostawiały śladów takich jak ślimaki.

* * *

- Co mają wspólnego: roznosiciel pizzy i ginekolog?
- Mog...
przeczytaj cały »


Rysowanie karykatur




Translate this page:








 Nowe humory
Co jest na fladze Mozambiku, jaka odległość do środka Ziemi...
Największy ziemniak świata
Gdzie jest zabroniona Coca-Cola, pierwsze piwo w puszce...
Nastolatek Fidel Castro, mandatowy rekordzista...
Alaska. Oryginalny żart primaaprilisowy
 Nowe newsy
Jezioro Prashar
Karykaturzyści ponownie nalecą na Korfantów.
Michał Graczyk - wystawa w Białej
Wrzuć na luz 2017
Białystok. Rysunkowa rewolucja
Załóż domenę na Antarktydzie
Konkurs rysunku satyrycznego w Kolumbii
Starożytni astronauci - konkurs
Komiksowa wystawa w Wałbrzychu
Konkurs - Manufaktura Satyry 2017
FABRYKA HUMORU
Wpisz imię lub nazwisko i wybierz płeć:
 
 Nowa satyra
Grunt to rodzinka
Fraszki o kobietach
Limeryki i rymowanki
Czego nie wiem
Satyryczne podsumowanie marca 2016
Fraszki: Kameleon, Hasło nieudaczników...
 Losowe obrazki
Zmierzymy się? Nastolatki i telefony komórkowe
Jakiś dziwny Wojciech Łowicki - kurator sztuki
 Losowe filmy
Britney Spears - parodia
Śmieszny miś
Kabaret MN - Rudy Felek
Super akrobata
Największy portret świata
Pożeracz
Miss lutego
Striptiz na parkingu
 Losowe dowcipy
Czy ja pana nie widziałam w kinie?
Jedyny w swoim rodzaju
Goła dziewucha
Půjdu nasekat zadek
Kupił miasteczko na eBay'u
Jasio i kobieta w ciąży
 Podróże po świecie
Ciekawostki ze świata (2)
Wyspa Gozo, Malta
Włochy, ciekawostki
Wielkie jajo w centrum Albany, USA
Malowanie Hollywood
Seattle, miasto w USA
 
Śmieszne filmy
Humor Joe Monstera
Domowe sposoby
Centrum Twojego pupila
Sadurski.com / kontakt / reklama / dla mediów / biznes oferty / patronat / współpraca / partnerzy