Jeden z ogólnopolskich konkursów rysunku satyrycznego dla profesjonalistów, organizowany przez znane instytucje, zakończył się niemiłym akcentem. Konkursowe prace zwrócone autorom pocztą, nadają się do kosza.
Konkurs jak konkurs. Ogłoszono regulamin, wyznaczono termin nadsyłania prac, profesjonalne jury wyłoniło zwycięzców, którzy podczas otwarcia wystawy pokonkursowej otrzymali nagrody, a po wystawie odesłano artystom ich prace. Niestety organizatorzy konkursu nie zabezpieczyli odsyłanych prac przed wysłaniem. Po prostu włożono je do zwykłych, wiotkich kopert i odesłano pocztą.
Prace, na które niejeden artysta poświecił kilka godzin, obecnie nadają się do wyrzucenia. Artyści są zniesmaczeni widząc swoje dzieła w opłakanym stanie, a niektórzy są wręcz oburzeni. Wprawdzie w jednym z punktów regulaminu jest informacja, że "Organizatorzy nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualne uszkodzenia prac, powstałe w wyniku transportu" czyli właściwie wszystko jest w porządku, ale...
Nikt tak nie dba o swoje dzieło jak autor, więc każda praca przed wysłaniem na konkurs jest zabezpieczona przed zniszczeniem. Najczęściej wystarczy sztywna tekturka nieco większego formatu niż rysunek, która powoduje, że rysunek nie zostanie pogięty podczas wysyłki pocztowej zanim dotrze do organizatora konkursu. Ale organizatorzy "chronieni" stosownym punktem regulaminu, nie dbają już o odpowiednie zabezpieczenie prac, odsyłanych autorom. Przecież nie ponoszą odpowiedzialności za to, co będzie się działo z rysunkiem po wpakowaniu go do koperty.
Nieważne jaki to konkurs i że współorganizatorem była instytucja karykaturzystom doskonale znana, wiec powinna zagwarantować pewien poziom profesjonalizmu. Rodzi sie pytanie: po co organizować konkursy do profesjonalistów, skoro organizatorzy zachowują się, jakby artystów traktowali jak dzieciaki, a ich dzieła traktują jak nic nie wartą makulaturę?
Sławomir Łuczyński, którego zdjęcie widzimy powyżej, od lat uczestniczy w konkursach organizowanych na całym świecie. Wiele z nich wygrał, wielu był laureatem. Wielokrotnie zwracano mu rysunki po konkursach i wystawach. Nigdy jednak żadna z jego prac nie wróciła do niego w takim stanie. Czy należy mu sie dziwić, że jest zbulwersowany? I że krajało mu się serce na widok własnego dzieła, w które włożył tyle wysiłku i serca? Nie pozostało mu nic innego, jak wyrzucić rysunek do kosza. A to tylko jeden z autorów, którzy otrzymali swoje prace w takim stanie. Miejmy nadzieję, że podobne przypadki nie będą się już zdarzać podczas innych konkursów.
Za pośrednictwem portalu Sadurski.com profesjonalni autorzy proszą o poszanowanie swojej twórczości. O nic wiecej. |