W portalu Sadurski.com recenzja komiksu "Fun Home. Tragikomiks rodzinny", napisana przez Jarosława Marcina Chudzika. Zapraszamy do lektury.
FUN HOME. Tragikomiks rodzinny Jeśli oczekujecie przygody, zwrotów akcji, tempa, pięknych kobiet i nieoczekiwanej puenty, to nie sięgajcie po „Fun Home. Tragikomiks rodzinny”. Jest przegadany i przeintelektualizowany. To zilustrowany pamiętnik lesbijki Alison Bechdel. Miesiąc wcześniej na stronie portalu www.sadurski.com opisywałem Państwu album „Przybysz”. Tamten komiks był skierowany nawet do analfabetów (był pozbawiony tekstu), a rysunki były stylizowane na wiekowe dagerotypy. Precyzyjnie opowiadały historię choć dla mniej wprawnej osoby nawet historia pozbawiona tekstu, ale z zabarwieniem fantastycznym, mogła się wydać nie zrozumiała (musiałem wyjaśniać swojej 70 letniej sąsiadce zawiłości „Przybysza” i interpretować co dziwniejsze sceny w myśl szkolnego zadania - co autor miał na myśli.
Ten, obecnie omawiany, wymaga nie tylko czytania ze zrozumieniem, ale również dobrej znajomości literatury dwudziestowiecznej (Balzac, Fitzgerald, Joyce, Proust i inni). Do tego warto się orientować w latach 60. i 70. XX w. Ameryki, jej kulturze i obyczajowości. Jak dużo wysiłku w stworzenie tej interesującej (acz ciężkiej w czytaniu!) książki miała autorka, widać po podziękowaniach i bibliografii. Tytaniczną do wykonania pracę translatorską mieli również polscy tłumacze Wojciech Szot i Sebastian Buła. W „Fun Home...” często są cytowane spore fragmenty książek wybitnych pisarzy. Wtedy wykorzystywali już przetłumaczone na język polski dzieła. Wielokrotnie jednak tłumacze mieli twardy orzech do zgryzienia np. jakim słowem zastąpić pejoratywnie kojarzone słowo „lesba”? Takich słów w całym tekście było sporo, jak dla mnie z tego translatorskiego zdania wywiązali się bardzo dobrze.
Fani Dody i Fella nie powinni nawet sięgać po tak rozbudowany komiks jak „Fun Home...” To komiks specyficzny, nie tylko ze względów obyczajowych nie prezentujących „zwyczajnych” heteroseksualnych zachowań. Trzeba (podkreślam słowo t r z e b a) znać literaturę, aby móc się rozeznać w przemyśleniach autorki i mieć z tego radochę. Alison Bechdel często tylko za pośrednictwem literackich cytatów „sprzedaje” swoje relacje z zamkniętym w sobie, homoseksualnym ojcem i otoczeniem. Intelektualny orgazm przeżywała zapewne niejedna lesbijka pochłaniając rysowany pamiętnik amerykanki. „Fun Home...” bardzo podobał się światowej krytyce zdobywając liczne nagrody. Pani Kazimiera Szczuka, znana z tv teleturnieju „Najsłabsze Ogniwo”, krytyk literatury, dosłownie „piała” z zachwytu. Oby nie ostatni raz oceniając historię obrazkową! Jeśli chodzi o rysunek to Alison Bechdel nie powala. Rysuje poprawną, trochę trzęsącą się kreską. Nie rysuje szczegółowo dalszych planów, rzadko stosuje kontrasty. Bawi się często w szczegóły (tytuły na książkach, wzór na tapecie). Tzw. momentów w albumie nie ma dużo, a jeśli już są, to nie rysowane w anatomiczny sposób, prezentujące miłość francuską. Amatorzy erotyki mogą więc czuć się zawiedzeni. Jakiś czas temu został wydany w naszym kraju niemiecki komiks humorystyczny Ralfa Königa skierowany do homoseksualistów. Teraz przyszła pora na lesbijki. Jaka grupa będzie następna? Nieważne. Ważne, że tak jak wychodzą komiksy o zróżnicowanej tematyce, tak bardzo różni zdarzają się ich czytelnicy.
Fun Home. Tragikomiks rodzinny Timof i Cisi Wspólnicy oraz Abiekt.pl, 2009 r. Cena: 50 zł
Recenzja i foto: Jarosław Marcin Chudzik - www.jmc.za.pl
|