Recenzję komiksu "Suka", autorstwa duetu Jelena Woronowicz i Andriej Tkalenko, dla portalu Sadurski.com napisał Jarosław Marcin Chudzik. Zapraszamy do lektury.
SUKA (Kobieta Stalker w strefie - Moskwie)
Wydawnictwo „Timof i Cisi Wspólnicy” uraczyło nas klimatyczną historią zza wschodniej granicy. Zrobiło to, podczas ostatniego XIX Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi, gdzie gościli twórcy tej opowieści - Jelena Woronowicz i rysownik Andriej Tkalenko. Historia odwołuje się do „Pikniku na skraju drogi” braci Strugackich. Po książce bratniej spółki był film Andrieja Tarkowskiego „Stalker”, długo, długo potem nic, aż w końcu stworzono grę na PC o tym samym tytule. Teraz mamy komiks. Dobrze się go czyta i ogląda, ale pozostaje niedosyt. Scenarzystka uczyniła naszą tytułową „Sukę” stalkerką (i to jest novum w podejściu do tematu). Stalkera można tłumaczyć jako przewodnika po zagrożonej strefie - obszarze gdzie można zdobyć cenne trofea i jednocześnie stracić życie w niekonwencjonalny sposób. Dziewczyna traci rodzinę w pierwszych godzinach paniki jaką zostaje ogarnięta Moskwa. Nad stolicą Rosji unosi się, a następnie ląduje statek Obcych. Ludzie powodowani strachem starają się opuścić zagrożone dzielnice, ale wojsko dostaje rozkaz - uspokoić tłum za wszelką cenę. Mordując niewinnych, pozbywa się problemu uchodźców. Strefa lądowania (czyli miasto) zostaje otoczone murem i strzeżone przez wojsko. Kilkuletnia dziewczynka zostaje ocalona i staje się powoli pilotką po skażonym przez Obcych mieście. Jest chyba jedyną stalkerką w strefie. Poznajemy ją w momencie gdy traci swego nauczyciela i przyjaciela - Kabana. Odtąd, sama musi sobie radzić w odrealnionym mieście, pośród ciągłego zagrożenia, nie tylko ze strony pułapek zostawionych przez obce istoty.
Strugaccy przedstawili tę historię w następujący sposób: Obcy przylecieli na Ziemię tak jak normalna rodzina wybiera się czasem na piknik poza miasto, na łono natury. Po odpoczynku, rodzinka wraca do swojego mieszkanka. Tak samo robią kosmici. Ludzie mający gdzieś kulturę i ekologię zostawiają po sobie śmieci i niestety ufoludki postępują podobnie, na (jeszcze wtedy radzieckiej) Ziemi pozostawiają po sobie pamiątki, nie zawsze cenne - wielokrotnie, zabójcze. A człowiek, istota ciekawska, nie spocznie nim nie zbada intrygującego zjawiska - stąd w opowieści komiksowej roi się od stalkerów, żołnierzy i naukowców.
Styl rysunku jest uproszczony, na szczęście nie pozbawiony realizmu. Realizm widać szczególnie przy zastosowaniu przez grafika, zdjęć moskiewskich budynków, „wpasowanych” w kadry. Polski czytelnik - oglądacz, z pewnością otworzy buzię, widząc na 4 stronie Pałac Kultury i Nauki. To jednak tylko podobny do naszego, socjalistyczny moloch. Rysownik jest przede wszystkim grafikiem reklamowym, co można zobaczyć na jego stronie. Opowieść kończy się nagle, bez wyjaśnienia zagadek, to pewna wróżba na dalszy ciąg. Może jutro Obcy wylądują w naszym mrowisku?
Recenzja i foto: Jarosław Marcin Chudzik - www.jmc.za.pl
|