| Z błazna na króla - Rosiewicz |
2008-09-20 |
| |
Z BŁAZNA NA KRÓLA A Andrzejem Rosiewiczem rozmawia Marek Różycki Jr
• Publicznie ogłosiłeś, że Twoja młodość przeminęła, pocieszając się, że na szczęście uroda pozostała. Czym jest dla Ciebie uroda?
- Czym jest uroda, nie wie nikt, nawet ja – ale jak stanę przed lustrem, to wydaje mi się, że to właśnie to. Chociaż kiedyś te lustra robili mniej krzywe… Uroda najczęściej kojarzona jest z „fizisem”, z tym zewnętrznym opisem pewnych kształtów, regularności, barw, kolorów, krzywizn, wklęsłości i wypukłości. Ale jest przecież także uroda ducha, uroda psychiczna ludzi. Ktoś może być garbaty i piegowaty, ale jest uroczy. Już w tym samym słowie „uroczy” – nie kryje się pojęcie urody zewnętrznej, tylko tych powabów wnętrza. Wiele jest osób, które nie są piękne, lecz tylko tak wyglądają. Nie dajmy się zwieść pozorom. Zapomina się o wnętrzu; o tym, że – jak powiedział klasyk – garderoba duszy też ma swoje żurnale…
• A propos pomyłek i cierpień – w socjalizmie podburzałeś ludzi do zmiany ustroju. No i udało Ci się… Wreszcie masz to, czego chciałeś? Pytam, bo z wypowiedzi wielu artystów bardzo zaangażowanych w zmiany, można dziś odnieść wrażenie, że zbytnio idealizowali kapitalizm.
- Taka już nasza natura, że człowiek zawsze będzie narzekał na wszelkie ograniczenia. Teraz nie ma nakazanej wspólnoty budowania; nie ma frontu jedności, zaś wielu porządnych ludzi spotkał afront. Jak nie są cwani, jak nie potrafią trzymać łokci pod odpowiednim kątem – to nagle okazuje się, że mimo wykształcenia, wiedzy, umiejętności i chęci do pracy – nie mogą godnie żyć ze względu na poziom materialny. Natomiast bardzo wielu cwaniaków, spryciarzy, bezwzględnych hochsztaplerów poczuło wiatr w żagle. Zwyczajni ludzie czują się zagubieni i nawet nie bardzo wiedzą, co począć z tą wolnością. Brak im bezpieczeństwa, stabilizacji, poczucia pewności jutra. Ja pracuję na estradzie, a sztuka jest najmniej demokratyczną jakością w życiu człowieka. Wielkie rzeczy tworzą utalentowane indywidualności, a nie decydują o tym zbiorowości. Pozycja, jaką wypracowałem sobie w minionych latach – rodzaj uznania czy sympatii ludzi do tego co robiłem – pozwala mi nawet dzisiaj, mimo braku sprytu do biznesu i robienia interesów, dalej istnieć. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że ten brak zdolności organizacyjnych – założenie jakiejś firmy…
• …na przykład: „POL-ŻART…
- … posiadanie stałego menagera, odnalezienie się w tej skomplikowanej sytuacji – powoduje, że moje loty nie są tak wysokie, jak by mogły być. Prawdą jest także, że sztuka szalenie się komercjalizuje w poszukiwaniu pieniędzy. A kiedyś były pieniądze na kulturę i to nie tylko tę z najwyższej półki. Dzisiaj jest to obszar walki o dotacje, sponsorów, „dobroczyńców” i publiczność, która zbiedniała i często nie stać ją na bilety. Na razie kapitalizm chwycił nas za gardło. Mam nadzieję, że odpuści… i nie będą to trudności przejściowe, przechodzące z ojca na syna…
• Twierdziłeś, że w socjalizmie nie uda Ci się stworzyć rewii z prawdziwego zdarzenia. Jak takie przedsięwzięcie widzisz obecnie?
- Podtrzymuję to, co mówiłem, że rewia jest bardzo złożonym widowiskiem – skecze, monologi, piosenki, tańce – które musi być tworzone w myśl nowoczesnych zasad. Wszystkie elementy na wysokim poziomie. Najbardziej jednak brak jest markowych scenariuszy. Można sprowadzić kilku ludzi – twórców tego gatunku, którzy poprowadziliby seminaria, wykłady i warsztaty; pokazaliby od kuchni, jak to się robi. Sprawa druga – to ekonomia.
• Tragiczne połączenie: ekonomia i Sztuka!...
- Niestety, ale w kapitalizmie zysk porządkuje wiele kwestii. Z tego, że zespół profesjonalistów zrobi wspaniałe widowisko – u nas jeszcze niewiele wynika, oprócz satysfakcji artystycznej. Profesjonalistów należy godnie wynagrodzić, a potencjalnej publiczności nie stać na stosunkowo drogie bilety. Na Zachodzie…
• …bez zmian?...
- …opłaca się zebrać grupę fachowców wysokiej klasy – osobno speców od scenariusza, autorów tekstów piosenek, twórców gagów scenicznych i wykonawców o słynnych nazwiskach. Ale trzeba w to przedsięwzięcie wiele zainwestować. U nas zazwyczaj robi to jeden facet, który zbiera przypadkowy zespół wykonawców i autorów. Bywa, że gdy kompozytor jest markowy – to piosenkarz kiepski, jak choreograf wyśmienity – to balet denny albo skecze na żenującym poziomie. Słowem huśtawka jakości i umiejętności zespołu, co prowadzi do takiego, a nie innego finału. I wtedy spokojnie można powiedzieć – wszystko dobre, co się kończy…
• To tak jak u nas były premier… Ale martwi mnie, że nie widuję Cię na rautach i bankietach nowych elit i „śmietanek towarzyskich”. Nie zabiegasz o to by być „trendy” i w splendorach?...
- A ty bywasz?
• Nie.
- To skąd wiesz, za kogo jestem przebrany?...
• Fakt, Abraham Lincoln zauważył, że naprawdę dorosły facet jest już odpowiedzialny za wygląd swojej twarzy…
- Oczywiście rozumiem twoją troskę, ale los jakoś się ze mną cacka i ciągle jestem przy żłobie… Ja się wcale nie chwalę, ale posiadam pewną dozę inteligencji, dobry apetyt, a także uzdolnienia, które pozwalają mi przekazywać m y ś l i, to co mam do powiedzenia ludziom – w niekonwencjonalny, ciekawy sposób zbliżony do prawdy. Mam poczucie humoru, potrafię być liryczny, jestem muzykalny, tańczę, śpiewam, stepuję, gwiżdżę, gram na instrumentach dusz ludzkich, bywam prorokiem – o co we własnym kraju nie jest łatwo – i mam pewną swoją wizję potrzebną do wykreowania występu postaci estradowej. Ale moją cechą podstawową jest poczucie humoru, co rodacy szczególnie cenią. Jestem wprowadzaczem w dobry nastrój. Kiedyś, gdy moja mama była w szpitalu, przyszedł do niej lekarz z pytaniem: - Czy pani jest matką Rosiewicza? Ona przytaknęła, na co lekarz: - Proszę Pani, jak on mnie leczy…
• Masz młodą i piękną żonę. Zdradź nam, jakie stosujesz zabiegi i maseczki, by nie tracić powabów twarzy?
- Śmiech – oprócz tego, że jest przebłyskiem duszy i daje zmarszczki, to jednak bardzo odmładza. Ponurość i zgryźliwość to cecha starzenia się. Młody duchem ma większą szansę być też młody ciałem. A poza tym stosuję nieregularny tryb życia i mleczko liposomowe z impetem w głąb.
• Wtajemniczeni twierdzą, że jako właściciel sieci kantorów wymiany myśli i poglądów – straciłeś na tej wymianie i ogłosiłeś – modną obecnie – upadłość.
- To prawda, ale ja się jeszcze z tego podźwignę. Wciąż mam dewizy. Życiowe. A propos upadłości – przypomina mi się opinia czeskiego pisarza i filozofa, Karla Polacka: „Dłużnik to budowla podpierana ze wszystkich stron. Taka budowla nie może runąć. Wierzyciele nie pozwolą mu paść. Straciliby nadzieję, że odzyskają swoje wkłady”. To bardzo optymistyczny pogląd, prawda?...
• Wręcz budujący! Ja znam zakończenie tej wypowiedzi. Widać podobne mamy lektury…
- ???
• „Dłużnik przypomina ciężko chorego. Ma wadę serca, astmę, cierpi na chorobę nerek i nawala mu wątroba. Potem już wszystko jedno, czy do tych cierpień dołączy jeszcze zepsuty żołądek”. No i co Ty na to?
- Gałczyński ujął to prościej: „Polska jest jak poeta / i za to ją świat wini. / Poeta ma natchnienie / Forsę inni”.
• Masz pomysł na inny biznes? Ja nie mam pieniędzy, Ty nie masz pieniędzy, więc może wykupimy Rafinerię Płocką?...
- Każda rura ma dwa końce… Może i tak się zdarzyć, że później posiedzimy pod kluczykiem…
• Więc może weźmiemy kilkadziesiąt milionów kredytu?
- To chyba z „Ziemi obiecanej”?
• Fakt, z Izraela.
- Ja się temu nie dziwię. Legendarny Bagsik był muzykiem i od razu wiedział, co jest grane…
• Ponoć zamierzasz objąć stanowisko doradcy burmistrza Bielan do spraw kultury i sztuki?
- Zauważyłem, rozglądając się, że moi koledzy – ci co ze mną chodzili do przedszkola czy studiowali – zajmują obecnie coraz wyższe stanowiska: dyrektorzy, szefowie rad nadzorczych, parlamentarzyści, niektórzy w ministrów idą. A ja nic. Ale myślę, że w mojej sytuacji – to z błazna tylko na króla.
• A mnie męczy jeszcze pytanie, na które nie znajduję odpowiedzi. Dlaczego obecnie świetnie sytuowani moi „przyjaciele” z czasów studiowania i pracy w „Hybrydach” w ogóle mnie nie poznają?...
- Pewnie dlatego, że zachowałeś „starą”… twarz… Jesteś niereformowalnym dziwakiem w „rezerwacie postaw anachronicznych”… Teraz trzeba być „trendy” , „cool” a może „metro”….
• • • Wywiad z Andrzejem Rosiewiczem przeprowadził Marek Różycki Jr |
| |
Wyślij /
Wydrukuj /
Dodaj newsa /
Zgłoś błąd /
Satyra gratis /
Kanał RSS
słowa kluczowe: anegdoty, ciekawostki, satyrycy, wywiady
|
| |
prawa autorskie
|
| |
| Losowe newsy z tego działu: |
| |
|
|
|