Czasopismo humorystyczne redagowane przez Szczepana Sadurskiego właśnie obchodzi 20-lecie. Ukazał się 211. numer Dobrego Humoru.
Aż trudno uwierzyć, że Dobry Humor powstał 20 lat temu i już ponad 200 razy trafiał do kiosków. Gdy w 1991 roku Szczepan szykował się do wydawania małej gazetki z dowcipami i rysunkami, spośród kilkunastu wymyślonych przez siebie propozycji nazwy, wybrał: Dobry Humor.
Pierwszy numer (wrzesień 1991 r.) z dowcipami medycznymi, zatytułowany "Przychodzi baba do lekarza" miał tylko 8 stron, z czego połowa była wydrukowana w czerni, a druga połowa na niebiesko. Mimo, że wygląd nie był imponujący, zawartość zachwyciła czytelników. "Ruch" sprzedał niemal cały nakład pierwszego numeru (20 tysięcy), podobnie było z drugim (dowcipy o policjantach, 50 tysięcy), a gdy Sadurski zapłacił za papier i druk trzeciego numeru (ponad 70 tysięcy), zaczął się martwić o inwestycję, która pochłonęła jego wszystkie oszczędności oraz zaciągniętą pożyczkę. Na szczęście udało się, a nakład wciąż rósł, aby kilka lat później przekroczyć 200 tysięcy.
W minionych 20 latach czasopismo przechodziło szereg zmian, ale trzon jego zawartości wciąż był ten sam: dowcipy i zabawne rysunki. Obecnie Dobry Humor liczy czarno-białe 32 strony + kolorowa okładka i kosztuje 2,80 zł. Można go co 2 miesiące kupić w kioskach "Ruchu" i kilku innych firm kolporterskich. Niestety kioskarze obecnie wolą z przodu witryny pokazywać papierosy, zabawki, szampony i różne bibeloty, a prasę (w tym Dobry Humor) chować gdzieś z tyłu. Dlatego nie każdy wie, że Dobry Humor wciąż się ukazuje.
Jeśli byłeś kiedyś czytelnikiem DH i jesteś ciekaw jak on wygląda obecnie, spytaj w kiosku o jego aktualny numer, którego okładkę drukujemy powyżej. Tym razem głównym tematem są dowcipy o mężu i żonie.
Zobacz też: strona (prawdopodobnie) największego fana Dobrego Humoru, Pawła Kossakowskiego