sdfsdf - to jedyna, bardzo tajemnicza informacja z istniejącej wciąż w internecie strony www byłego posła Romana Giertycha. Tylko tyle zostało po jednym z najbarwniejszych ministrów rządu IV RP.
Smutne bywa powyborcze wspomnienie po byłych posłach, politykach IV RP. Z internetu znikła strona byłego posła Romana Giertycha, choć... w zasadzie wciąż istnieje. I stanowi znakomite źródło dla badaczy nad śmiechem oraz nad wpadaniem w polityczny niebyt.
Na (niegdyś oficjalnej) internetowej stronie RomanGiertych.LPR.pl, którą odwiedziło ponad pół miliona obywateli Rzeczpospolitej, pan Roman Giertych wciąż jest posłem.
"Strona internetowa Romana Giertycha" - na wstępie wprowadza nas w błąd coś, co kiedyś było wizytówką posła Romka. W puste miejsce ktoś dawno temu wpisał (cytujemy): "już niedługo w tym dziale wiele ciekawych informacji" i aby lepiej wyglądało, wpisał pierwszą z nich: sdfsdf. Nie wiadomo co znaczy ów tajemniczy skrót (w sekretariacie Ligi Polskich Rodzin też nie wiedzą). Już lepiej było wklepać z klawiatury: lprlpr, byłby w tym jakiś sens. Zresztą złośliwi mówią, że w politycznej karierze Romana Giertycha sensu nie było, zatem wyglądający na bezsensowny wpis: sdfsdf, okazuje się mieć głęboki sens.
Na byłej stronie byłego posła nie działa żaden link z czegoś, co niegdyś było tak zwanym Menu. Poseł Giertych nie prowadził działalności politycznej, nie działał w komisji śledczej, nie udzielał się w mediach, nie ma nawet galerii, więc nie wiemy kto to taki ten Roman Giertych i jak wygląda. O, pardon - działa jeden link: Liga Polskich Rodzin. Można też się skontaktować e-mailem (niestety to tylko kontakt do biura LPR) lub telefonicznie - od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00-18.00 (niestety podane na www numery telefonów, nie są numerami Romana Giertycha).
W stopce strony znajdujemy niewiele znaczący napis: Wydział Medialny LPR. Być może to ów wydział odpowiada w partii do niedawna zasiadającej w parlamencie za stronę byłego posła. Jak widać, na niewiele zdały się buńczuczne próby zmian ministra R.G. w oświacie IV RP, skoro nawet w LPR nie wiedzą, że zdanie należy rozpocząć z dużej litery i zakończyć kropką.
O byłej świetności strony dumnie świadczy logo na górze. Połyskujące co chwilka bajerkami, wykonane we flashu, w którym pisane wersalikami nazwisko: GIERTYCH jest bladoszare. Tak samo, jak obecna kariera polityczna byłego posła i równocześnie byłego wicepremiera, który jeszcze nie tak dawno był jedną z najczęściej pokazywanych twarzy polskiej polityki w mediach.
Tekst: Szczepan Sadurski Poniżej fragment tego tekstu opublikowany w jednej z gazet, w których autor publikuje felietony.

|