Chińczyk podał do chińskiego sądu producenta amerykańskiego, animowanego filmu"Kung Fu Panda". Bo film obraża pandę, symbol Chin. A w ogóle to spisek.
Od kilku tygodni w kinach na całym świecie emitowany jest nowy film animowany, wyprodukowany przez wytwórnię Dreamworks "Kung Fu Panda". To zabawna historia niezgrabnego misia panda, który chce zostać mistrzem kung-fu, aby uratować Dolinę Pokoju przed panterą śnieżną Tai Lung. Akcja filmu rozgrywa się w starożytnych Chinach. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Producent filmu został podany do chińskiego sądu przez artystę Zhao Bandi, który słynie w Chinach z tego, że w swojej twórczości wykorzystuje wizerunek pandy. Facet, którego pandy spotkać można m.in. na chińskiej odzieży, domaga się przeprosin.
Według niego panda z filmu obraża Chińczyków. Jest nieporadna, ma zielone oczy (ten kolor to w Chinach symbol zła), w dodatku jej ojcem jest... kaczor. A w ogóle cały film, to spisek w przeddzień olimpiady w Chinach.
Czy podobną reakcję film wywoła w Polsce? Bo kaczor kojarzy się nam to nie tylko Donaldem (czyli premierem Donaldem Tuskiem), ale to również potoczne określenie braci Kaczyńskich (prezydenta RP oraz przewodniczącego Partii i Sprawiedliwości).
Na ilustracji: filmowa panda.
|