Kabaret Pod Wyrwigroszem występuje od 18 lat, ale dopiero parodia "Jożina z bażin" przyniosła mu duży rozgłos. Przeczytaj kilka anegdot na temat tego kabaretu. Na początku lat 90. występowali pod nazwą Somgosi. Gdzie? W piwnicy krakowskiej restauracji Wyrwigrosz. A ponieważ piwnica znajdowała się właśnie pod tą restauracją, wkrótce zmienili nazwę, stając się Kabaretem pod Wyrwigroszem.
Występują od 18 lat, w co jakiś czas zmienianym składzie. Tomasz Olbratowski pisze felietony dla RMF FM. Łukasz Rybarski, jego żona Beata, Maurycy Polaski i Andrzej Kozłowski są absolwentami krakowskiej PWST, na co dzień występując w Teatrze STU. Od trzech lat dla RMF FM w każdy poniedziałek nagrywają cotygodniowe felietony "Między Bugiem a prawdą", emitowane przez rozgłośnię we wtorki i czwartki.
"Jożin z bażin" to ich nie jedyna parodia sceniczna. Parodiują też Tadeusza Drozdę, Jana Miodka, Wojciecha Cejrowskiego, Dodę, Piotra Rubika, a nawet discopolowy zespół Boys (piosenka "Jesteś spalona").
Za czasopismem "Świat Kobiety" (tekst: Kim są autorzy hitu "Donald marzy") cytujemy 3 autentyczne anegdoty, związane z tym kabaretem.
• • • Niedawno daliśmy show na wyłączonej z ruchu szosie w Łapanowie. Program był parodią znanych z telewizji benefisów Teatru STU. Wyciągnęliśmy z widowni widza i wypytywaliśmy go - jak zwykle podczas tego typu imprez - czy czasem nie bierze łapówek, czy ma kochankę, jak u niego z seksem. Ludzie pokładali się na asfalcie ze śmiechu. A my dopiero potem dowiedzieliśmy się, że przepytywaliśmy... miejscowego proboszcza.
• • • Kiedyś kabaret występował w Kaliszu. Łukasz Rybarski wyszedł na scenę i powiedział: "Witam państwa w Legnicy". Z widowni rozległo się głośne "Uuuuuu". Łukasz, próbując złagodzić ten bład, przeszedł do następnego punktu programu i zapowiedział Morysia: - A teraz przed państwem Maurycy Polaski, najstarszy członek naszego kabaretu. Proszę o głośne brawa, bo on jest stary i głuchy. Moryś nie został mu dłużny. Ze złośliwym uśmieszkiem powiedział: - Może i jestem stary i głuchy, ale przynajmniej wiem, gdzie jestem!
• • • Kilka miesięcy temu Łukasz Rybarski delikatnie potrącił samochodem pieszego (z winy pieszego zresztą). Na szczęście nic się nikomu nie stało. Łukasz postanowił odwieźć pana do domu. W trakcie jazdy mężczyzna pyta nieśmiało: - Czy pan to jest pan? - Wie pan... no ja - odpowiedział Łukasz, czując, że został rozpoznany. - Naprawdę? Ale numer! Jak powiem w domu, że mnie Grzegorz Halama rozjechał, to oni po prostu umrą!
|