Tajemnice powstawania dowcipów do programu "Szymon Majewski Show" - specjalny tekst dla portalu Sadurski.com.
Wielu widzów telewizyjnego programu "Szymon Majewski Show" jest święcie przekonanych, że wszystko co każdego tygodnia oglądamy w tym rozrywkowym programie, wymyśla osobiście jego prowadzący. Że najpierw wszystko wymyśla, a potem to pokazuje, komentuje i w efekcie wszystkim jest wesoło. Te osoby musimy wyprowadzić z błędu. Nawet jeśli Szymon pracuje nad dowcipami do programu, po prostu nie jest w stanie wszystkich stworzyć. Nad telewizyjnym, cotygodniowym show pracuje duży zespół ludzi różnych specjalności, począwszy od kamerzystów i oświetleniowców, poprzez makijażystki i statystów, po tych, którzy wymyślają dowcipne gagi prezentowane potem w programie.
Prawie wszystko, co nas śmieszy w programie Majewskiego, powstaje w "centrum dowodzenia" czyli w siedzibie producenta, firmy Rochstar. Dokładniej: na siódmym piętrze warszawskiego centrum handlowego Promenada przy ulicy Ostrobramskiej. W jednym z pokoi codziennie spotyka się szóstka specjalistów od wymyślania dowcipów. Ta liczba co jakiś czas się zmienia - czasem ktoś z tej ekipy odchodzi, ktoś inny przychodzi. Zresztą Rochstar co jakiś czas poszukuje kreatywnych ludzi z nowymi pomysłami na żarty do programu, dając ogłoszenia. Ci, których nie przeraża codzienne, wielogodzinne wymyślanie żartów, czeka praca w programie.
Producenci i pracownicy Rochstara nie dziwią się, gdy zza drzwi pokoju, w którym spotykają się wymyślacze dowcipów co chwila dochodzą salwy śmiechu. To znak, że praca wre. Jednak wymyślanie dowcipów to nie tylko śmiech. Satyrycy dobrze o tym wiedzą, że to nie tylko wesoła, ale równocześnie bardzo wyczerpująca praca. Gdy pomysły żartów do nowego programu są mniej więcej gotowe, wkracza do akcji Szymon. Przegląda co powstało. Niektóre dowcipy odrzuca, inne akceptuje, sugerując zmiany i "podkręcenie" pierwotnego pomysłu. Ekipa dalej pracuje, opracowując zaakceptowane przez Majewskiego dowcipy.
Ponieważ wokół nas wciąż coś sią dzieje, a polityka i politycy nieustannie dostarczają kolejnych tematów satyrykom, ekipa od dowcipów pracuje niemal bez wytchnienia. Co tydzień trwa gonitwa za kolejnymi dowcipami, którą kończy dzień, gdy wszystko musi być gotowe, bo czeka studio oraz ekipa produkująca program oraz widzowie w studio. Nazwiska osób wchodzących w skład ekipy wymyślających dowcipy do programu są tajne. Wszyscy zgodzili się z tym, że pracują anonimowo na gwiazdę programu, która wszystko firmuje własnym nazwiskiem.
Ostatnim egzaminem przed wymyślonymi już dowcipami, jest publiczność obecna w studio podczas nagrania. Jak zdradza jeden z producentów Rafał Piekoszewski, gdy jakiś dowcip publiczności się nie podoba - po prostu nie trafia do programu.
Stała część "Szymon Majewski Show" czyli Rozmowy w tłoku. Nad tym co tu usłyszymy i zobaczymy, pracuje oddzielna ekipa. Aktualnie scenariusze piszą dwie osoby: Ola Wolf (znamy ją jako jedną z prowadzących "Maraton Uśmiechu" w TVN) oraz Jacek Kozłowski. Potem te teksty i dialogi trafiają do aktorów parodiujących znane osoby (głównie polityków). Praca nad ostateczną wersją dialogów trwa do samego końca czyli nawet w trakcie nagrywania programu w studio.
Produkcja telewizyjnego rozrywkowego show to wielka machina, w której każdy trybik musi działać. To, co widzimy w każdy poniedziałek w nowym programie Szymona Majewskiego, to efekt pracy wielu osób. Osób, które robią wszystko, aby co tydzień rozbawić miliony telewidzów.
Tekst (c) Szczepan Sadurski - na podstawie tekstu "Skąd się biorą dowcipy, czyli praca z jajami" (Gazeta Wyborcza) oraz na podstawie własnych doświadczeń.
|