88-latek z USA zmarł, a wkrótce jego znajomi otrzymali pocztówki z podpisanymi przez niego życzeniami świątecznymi.
Chet Fitch z Oregonu (USA) ten żart przygotowywał od 20 lat, wraz ze swoją fryzjerką Patty Dean. Wciąż uzupełniał listę adresów i nazwisk znajomych, którzy mieli otrzymać od niego niezwykłą przesyłkę z zaświatów. Oboje uzgodnili, że gdy Dean umrze, znajoma wyśle na przygotowane adresy pocztówkę świąteczną dla każdego z jego znajomych.
Na tydzień przed śmiercią, w październiku 2007, Chet powiedział do fryzjerki: "Sądzę, że będziesz mogła wysłać kartki jeszcze w tym roku".
Fryzjerka spełniła życzenie Cheta: 2 miesiące po jego śmierci jego trzydziestu czterech znajomych otrzymało podpisane przez niego pocztówki świąteczne, z życzeniami bożonarodzeniowymi, kończącymi się tak: "Pewnie spotkam się z wami wcześniej, niż się spodziewacie". Obok jego nazwiska w podpisie był też adres nadania tej rzekomej korespondencji: Niebo.
- Chet zawsze chciał śmiać się ostatni - powiedziała jedna z jego znajomych.
|