Szymon Majewski wygrał sprawę sądową wytoczoną przez posłankę Hojarską z Samoobrony czyli mówiąc innymi słowy: przygniótł ją argumentami, pokazał gdzie raki zimują i pobił ją swoją finezją. Wczorajszy dzień był dla Danuty Hojarskiej (lat 47) kolejną klęską. Dziesięć dni temu jej cudna partia czyli Samoobrona przerżnęła wybory parlamentarne, jej wódz, były wicepremier Lepper ma bardzo poważne problemy z prawem, a ona od poniedziałku przestanie być posłanką, znów stając się najzwyklejszym, szarym obywatelem Rzeczpospolitej, którym żaden satyryk się nie zainteresuje. Jak by tego było mało, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa umorzył wczoraj proces karny, który wytoczyła satyrykowi Szymonowi Majewskiemu (lat 40). Przypomnijmy: Hojarska poczuła się urażona tym, w jaki sposób jest parodiowana w satyrycznym programie telewizyjnym Szymon Majewski Show. Zarzuciła Majewskiemu pomówienie za pomocą mediów, za co Kodeks karny przewiduje nawet do 2 lat więzienia. Hojarska przerżnęła sprawę, tym bardziej, że nie była nawet w stanie określić kiedy ją Majewski obraził i jakimi konkretnie słowami. Ale nie daje za wygraną: będzie się odwoływać. I chyba tylko ona wierzy w to, że takie odwołanie coś zmieni. Adwokat Majewskiego powiedział, że w tej sprawie nie można mówić o przestępstwie, bo satyryk jest uprawniony do przedstawiania osób publicznych w sposób karykaturalny. Sądy polskie i europejskie uznają prawo satyryków do świadomego przerysowywania opisu różnych osób i zdarzeń. Dlatego procesy przeciw satyrykom są rzadkością, a wypowiedzi o charakterze satyrycznym są inaczej traktowane niż wypowiedzi "poważne", także przez sądy. Zobacz też: • Początek tego procesu sądowego |