Dziennik Rzeczpospolita opublikował wywiad z Jackiem Adlerem, nie tylko na temat "Koziej wojny" czyli sprawy sądowej: część gejów kontra satyra w Rzeczpospolitej.
Cytujemy fragmenty wywiadu Rzeczpospolitej z Jackiem Adlerem - prawnikiem, szefem portalu Gaylife.pl. Tekst zatytułowano "Zawodowi geje szkodzą całemu środowisku".
O rysunku A.Krauze z kozą:
• Był dosyć rubaszny – niezbyt subtelny, lecz nie obraźliwy. Ale podkreślam, nie jestem przedstawicielem około dwóch i pół miliona lesbijek i gejów w Polsce. Mówię we własnym imieniu. Ten rysunek nie może urazić nikogo, kto nie ma kompleksów i nie reaguje histerycznie. Kpinę z samego siebie też trzeba umieć przyjąć. Mamy w Polsce wolność wypowiedzi, więc każdego można krytykować, także za pomocą satyry. Granicą kpin z gejów jest mowa nienawiści.
• Większość środowiska jest normalna, nie biega na manifestacjach z piórami w tyłku, nie wrzeszczy że "działacze LPR mają małe penisy", ani nie ma zamiaru "robić na złość homofobom", do czego od lat bzdurnie namawia ich KPH/*. Jest niewielka grupa, którą nazywam gejami zawodowymi. Chcą błyszczeć w mediach, są hałaśliwi, nachalni, często nawet demagogicznie chamscy. Żyją z tego, że – jak głoszą – walczą o prawa gejów. Dostają na ten cel pieniądze z różnych źródeł, więc zależy im nawet na polaryzacji i powiększaniu nieporozumień pomiędzy nami a resztą społeczeństwa.
• "Kozia wojna" dowodzi, że niektórzy samozwańczy liderzy mniejszości seksualnej w Polsce robią wrzawę wokół spraw drobnych, bo nie potrafią walczyć o sprawy naprawdę istotne. To nie podoba się większości lesbijek i gejów, z którymi rozmawiam.
• To, co wyprawia KPH, to nieustanne robienie wrzawy, a nie dyskusja. Obawiam się, że niektórym "zawodowym gejom" zależy tylko na załapaniu się do Sejmu. Z drugiej strony środowisku potrzebni są nasi politycy w kręgach decyzyjnych. Jeśli jednak nasze interesy reprezentować ma np. Biedroń, to nic pożytecznego z tego raczej nie wyniknie.
Tu cały wywiad
/* KPH - Kampania Przeciw Homofobii
• Komplet newsów o "Koziej wojnie"
Na ilustracji: rysunek Szczepana Sadurskiego