W dniu finału "Mam talent" w TVN nie było żadnego samobójstwa. Ktoś zadbał, aby nie było. Wojciech Glanc siedział w odosobnieniu, a potem dostał na piśmie, że NIE jest chory psychicznie. A w ogóle miało nie być żadnego samobójstwa, a sprawa będzie mieć finał w prokuraturze.
3 grudnia 2008 Wojciech Glanc udzielił wywiadu dla TV4. Program był na żywo, a więc Glanc żyje, a nie - jak twierdziły media plotkarskie (i w co uwierzyło wiele osób) - że popełni samobójstwo 29 listopada 2008 czyli w dniu finału programu "Mam talent" w TVN.
Spekulacje odnośnie planowanego samobójstwa powstały po filmie, który Wojciech Glanc umieścił w internecie kilka tygodni temu. W filmie tym Glanc, z wykształcenia aktor, przekonująco zagrał osobę załamaną, mówiącą: "Dostaniecie samobójstwo przed kamerą".
Sugestywny film, który był od tygodni przygotowywaną manipulacją, spotkał się z ogromnym oddźwiękiem wśród setek tysięcy internautów oraz plotkarskich mediów, informujących o mającym rzekomo nastąpić samobójstwie, zarejestrowanym kamerą i pokazanym niczym reality show. Reakcje widzów na przekonywająco zagrany film były różne, a wiele osób uwierzyło z załamanie uczestnika "Mam talent". To wystarczyło, aby komendy policji z wielu miejsc Polski równocześnie rozpoczęły szereg nieskoordynowanych działań, które miały na celu odwieść Glanca od samobójczego zamiaru. Warszawskie mieszkanie Wojciecha Glanca przez kilka tygodni prawdopodobnie było miejscem pilniej strzeżonym niż Belweder i Sejm razem wzięte, a policjanci z różnych komend niemal mijali się w jego drzwiach. W końcu, wykorzystując paragraf 24 ustawy o ochronie życia psychicznego, Glanca wbrew jego woli osadzono w zakładzie psychiatrycznym. I wypuszczono po 48 godzinach z dokumentem, który... najbardziej ucieszył właśnie Glanca. Bo teraz ma na piśmie, że jest nie mniej skomplikowaną osobą niż każdy z nas, a przede wszystkim - że jest zdrowy psychicznie. Skan tego autentycznego dokumentu trafił do portalu Sadurski.com, a jego fragment znajduje się powyżej jako ilustracja niniejszego tekstu.
Jak to się stało, że artysta znany z mediów, osoba zdrowa psychicznie i mająca identyczne prawa jak każdy z nas, wbrew własnej woli trafia do zakładu psychiatrycznego na kilka dni? Okazuje się, że w naszym demokratycznym podobno kraju, wymieniony wyżej paragraf 24 ustawy, niczym w mrocznych czasach komuny, pozwala na "neutralizowanie" dowolnej osoby na kilka dni, pod pretekstem przeprowadzenia badań psychiatrycznych, wbrew woli zainteresowanego. I najgorsze jest to, że każdy z nas może stać się ofiarą tego paragrafu. Na przykład nauczyciel który "podpadł" uczniom, nie lubiany przez nas sąsiad, albo biznesowy czy polityczny konkurent. Sposób jest prosty, ale Sadurski.com nie opisuje go, aby nie podawać wszystkim "na talerzu" jak wykorzystując lukę w polskim prawie, w prosty sposób utrudnić życie lub nawet zniszczyć kogoś, kogo się nienawidzi. Albo nawet tylko po to, aby zrobić komuś żart.
Podczas telewizyjnego wywiadu w TV4, Glanc ukazał absurd informacji podawanych przez media i wiarę społeczeństwa w to, o czym media informują, co i jak pokazują. Choć od radiowej audycji według G.Wellsa, kiedy to Amerykę ogarnęła panika, bo Amerykanie nie uwierzyli w lądowanie kosmitów minęło kilkadziesiąt lat, wciąż zbyt łatwo wierzymy w informacje, jakie znajdujemy w mediach czyli dajemy się mediom zmanipulować. I choć eksperyment Glanca z zakresu manipulacji (podobno aktualnie pisze o tym książkę) zaszedł dalej niż on sam się tego spodziewał, uświadomił wszystkim, jak łatwo można nami manipulować.
Przy okazji wywiadu, Glanc nie zaprzeczył plotce, jakoby spał z Dodą. Ale czy w świecie mediów jest istotne co jest prawdą, a co fikcją?...
Uwaga. Jak dowiedział się portal Sadurski.com, Glanc w najbliższym czasie złoży doniesienie w prokuraturze. Nie zdradzamy przeciwko komu. Tak czy owak sprawa będzie miała swój ciąg dalszy.
Tekst: Szczepan Sadurski
Zobacz też:
• Tu niedawny wywiad z Glancem na portalu Sadurski.com
• Tu telewizyjny wywiad z Glancem z 3.12.2008