Gdzie znaleźć zdjęcia znanych satyryków i rysowników? Oczywiście na portalu Sadurski.com. Ale dlaczego znane firmy korzystają z tych zdjąć bez pytania i naszej zgody? Oto przykłady.
Proceder publikowania zdjęć ściągniętych z internetu kwitnie, a nawet się nasila. W ciągu zaledwie tygodnia całkowicie przypadkowo, dwukrotnie znaleźliśmy zdjęcia ściągnięte z Sadurski.com i opublikowane bez naszej wiedzy i zgody czyli z pominięciem praw autorskich. I nie dotyczy to amatorskich, hobbystycznych stron www prowadzonych przez nastolatki nieświadome istnienia czegoś takiego jak prawo autorskie, ale...
W bezpłatnej gazecie Echo Miasta (wydanie warszawskie z 8 maja 2008) na stronie 3 znaleźliśmy wypowiedź Marka Raczkowskiego, okraszonego skadrowanym nieco zdjęciem ściągniętym z portalu Sadurski.com. Redaktor naczelna po naszym telefonie przeprosiła i dodała, że ilustracje publikowane w "Echu Miasta" nie są podpisywane. Dziwne tłumaczenie, bo rysunek M.Raczkowskiego który opublikowano obok, podpisano: z archiwum "Przekroju". Domyślamy się, że skoro zdjęcia nie są podpisywane, to równocześnie nikt nie dostaje za nie żadnego honorarium, a poza tym autorzy zdjęć nic nie wiedzą o publikacji? Szefowa redakcji zanotowała numer telefonu, obiecała w ciągu kilku dni sprawę wyjaśnić i oddzwonić. Widocznie sprawa wyjaśnienia praw autorskich jest w "Echu Miasta" sprawą błahą, bo zapomniała tego zrobić. Czyli sprawa została "wyjaśniona".
Drugi przypadek - firma EMPiK. Handlowy potentat reklamujący się na wszelkie możliwe sposoby (w tym: drogie reklamy telewizyjne), sprawiający wrażenie bogatej i solidnej firmy. W swych salonach sprzedaje bogatą ofertę wydawnictw książkowych; wśród nich książki rysownika Andrzeja Mleczko. Aby przybliżyć klientom kupującym książki w sieci EMPiK postać tego autora, nad miniaturami ich okładek, umieściła na swojej stronie empik.com jego sylwetkę. Notkę okraszono zdjęciem Mleczki, ściągniętym z portalu Sadurski.com. Nie pytając nikogo o zgodę i warunki skorzystania ze zdjęcia, mając świadomość łamania prawa (bo nie sądzimy, że w tak dużej firmie pracują amatorzy i nikt nie sprawuje nad nimi jakiejkolwiek kontroli), umieszczono to zdjęcie na własnym serwerze, a potem na jednej z podstron empik.com. Bez pytania o zgodę i bez jakiegokolwiek podpisu (źródło, autor). Po naszej informacji wysłanej e-mailem, efekt był natychmiastowy: znikło zdjęcie Mleczki z empik.com. Ponieważ nikt nie raczył cokolwiek odpowiedzieć, zatelefonowaliśmy. Osoba, która otrzymała e-mail i po którym to e-mailu znikło zdjęcie Mleczki, poinformowała, że sprawa trafiła do osoby odpowiedzialnej, w najbliższych kilku dniach zostanie wyjaśniona i otrzymamy odpowiedź. Miesiąc nie wystarczył - nikt nie wyjaśnił, nie przeprosił, nie skontaktował się - czyli sprawy "nie ma".
Aby była jasność - nie domagamy się honorarium i nie traktujemy sprawy jako ważnej. Gdyby było inaczej, zanim poinformujemy w/w firmy o sprawie, materiał dowodowy zostałby zabezpieczony w profesjonalny sposób, a firmy otrzymałyby oficjalne pismo z kancelarii prawnej.
Podsumowanie Obie powyższe sprawy pokazują, jak niektóre firmy "dbają" o swój wizerunek, korzystając z cudzych materiałów, dla prowadzenia własnego biznesu. Pomyłki zdarzają się każdemu - nawet solidnym firmom prowadzącym rzetelny biznes, ale z każdej wpadki trzeba (wypadałoby?) umieć wybrnąć w profesjonalny sposób. Niestety nie wszystkie firmy umieją przyznać się do błędu. A ponieważ sprawy nie zostały wyjaśnione, obie w/w firmy nie wyciągnęły żadnych wniosków. Zatem podobne przypadki najprawdopodobniej będą się zdarzały - na ich własne życzenie.
Skoro w ciągu zaledwie tygodnia znaleźliśmy dwa przypadki skorzystania ze zdjęć umieszczonych na jednym tylko portalu internetowym, to ile jest podobnych przypadków - dotyczących innych firm i innych autorów zdjęć umieszczonych w Internecie? Ilu jest "specjalistów" w różnych, wcale nie małych firmach, którzy bez zgody i wiedzy autorów, korzystają z ilustracji "ogólnodostępnych" w internecie czyli jak im sie wydaje - niczyich? Na ilustracji: fragmenty screenów w Sadurski.com i dla porównania zdjęcia, z których skorzystano bez naszej zgody. P.S. W dniu publikacji niniejszego newsa otrzymaliśmy przeprosiny z Echa Miasta, o czym od razu informujemy.
|